Śmiertelny wypadek, który w chwili zdarzenia nie wzbudził niemal żadnego zainteresowania, okazał się jednym z najwyraźniejszych przykładów tego, jak niewiele opinia publiczna może dowiedzieć się o bilansie systemów wsparcia kierowcy Tesli. 23 lipca 2025 roku, około godziny 20:15, Model X z 2024 roku uderzył w trójkołowy motocykl na skrzyżowaniu Germantown Pike i Hemple Road w Moraine w stanie Ohio. Kierujący jednośladem, 55-letni Leonidas Davis, został wyrzucony z maszyny i zmarł na miejscu. Lokalne relacje opisywały wówczas pojazd sprawcy jako sedana i nie podawały przyczyny.

Własny raport Tesli dla National Highway Traffic Safety Administration mówi co innego.

Co zawiera zgłoszenie

W ramach stałego rozporządzenia ogólnego, które nakazuje producentom samochodów zgłaszanie wypadków z udziałem zautomatyzowanych systemów jazdy, Tesla złożyła dla tego zdarzenia wpis wymieniający Model X z 2024 roku, prędkość przed zderzeniem 49 mph oraz skutek w postaci ofiary śmiertelnej. Najważniejsze jest pole „Engagement Status", które Tesla oznaczyła jako Verified Engaged — własna telemetria firmy potwierdza, że w chwili uderzenia w motocykl system wsparcia kierowcy był aktywny.

W zgłoszeniu stwierdzono także, że Tesla dysponuje rejestratorem danych zdarzenia, telematyką pojazdu, nagraniem wideo oraz raportem policyjnym.

Czego Tesla nie ujawniła

Zgłoszenie nie mówi natomiast, który system był włączony. W dokumentach składanych do NHTSA Tesla utajnia rozróżnienie między Autopilotem a Full Self-Driving, więc czytelnik nie jest w stanie stwierdzić, czy samochód korzystał z podstawowego utrzymywania pasa ruchu i tempomatu, czy ze znacznie ambitniejszego oprogramowania do jazdy po mieście. Tesla utajniła również opis przebiegu wypadku, wersję oprogramowania oraz status obszaru działania systemu, uznając wszystkie trzy za poufne informacje handlowe.

Praktyczny skutek jest taki, że śmierć człowieka trafia do publicznego rejestru z usuniętym najważniejszym faktem technicznym.

Jak zidentyfikowano wypadek

Serwis Electrek powiązał zgłoszenie z wypadkiem w Moraine w ramach trwającego śledztwa, w którym utajnione dane Tesli przekazywane do NHTSA są zestawiane z opisanymi w mediach kolizjami. Po utajnieniu pozostaje dość pól, by dopasowanie było możliwe: lokalizacja, model pojazdu, udział motocykla, ofiara śmiertelna i miesiąc. Tesla zarejestrowała zdarzenie o godzinie 00:09 UTC, co odpowiada mniej więcej godzinie 20:09 czasu lokalnego i zgadza się z porą podaną w raporcie policyjnym. Redakcja złożyła wniosek o dostęp do informacji publicznej w komendzie policji w Moraine.

To już czwarta taka rekonstrukcja opisywana przez TeslAnt — po wypadku Modelu 3 w Clute, w którym zgłoszenie Tesli potwierdziło aktywność systemu, dwóch Modelach 3 znalezionych na czynnych pasach autostrady oraz pasażerze zabitym podczas skrętu w lewo z prędkością 24 mph w Batavii.

Dlaczego powinno to obchodzić europejskich czytelników

Tesla zabiega obecnie u europejskich regulatorów o dopuszczenie FSD na drogi publiczne i w zeszłym tygodniu opublikowała uzasadnienie bezpieczeństwa w trybie artykułu 39 przed głosowaniem w UE. Opiera się ono na własnych statystykach wypadkowości Tesli. Zgłoszenie z Moraine pokazuje, jak te statystyki wyglądają na poziomie pojedynczej śmierci: aktywność systemu jest potwierdzona, a wszystko, co pozwoliłoby zewnętrznemu inżynierowi lub regulatorowi ocenić zachowanie systemu, zostało utajnione.

Dopuszczenie systemu na podstawie danych, które kontroluje producent i które może zataić wedle własnego uznania, to pytanie, przed którym stoi dziś UE.