Elon Musk oświadczył w miniony weekend, że zdolność do omijania dziur w jezdni przez Full Self-Driving „pojawi się wkrótce”. Teslarati zwraca uwagę, że funkcja od dłuższego czasu widnieje w informacjach o wydaniu FSD v14 jako nadchodzące usprawnienie. Reakcją serwisu Electrek było przypomnienie, że dokładnie to samo powiedział w 2019 roku.

Rzeczywiście powiedział. W kwietniu 2019 roku, zapytany, czy samochód mógłby „odbić w miarę możliwości w obrębie pasa, aby ominąć małe dziury i wydłużyć żywotność opon”, Musk odpowiedział „Zdecydowanie”. W lutym 2020 roku plan nabrał konkretów: Autopilot miał wykrywać dziury i budować minimapy, tak aby napotkanie dziury przez jeden samochód ostrzegało resztę floty. Do sierpnia 2020 roku Musk mówił o trwających pracach nad etykietowaniem danych, a samochody miały zwalniać lub omijać przeszkodę.

Siedem lat później omijanie dziur figuruje jako „Upcoming Improvement” w informacjach o aktualnych wersjach oprogramowania, w tym v14.3.4 i v14.3.8, co w tym kontekście oznacza dokładnie tyle: funkcji nie ma w oprogramowaniu, które właściciele mają dzisiaj.

Co właściwie zostało obiecane

Dwa użyteczne szczegóły są pewne. Nie jest wymagana żadna modernizacja sprzętu, więc funkcja trafiłaby do całej floty obsługującej FSD, a nie tylko do aut z HW4. I nie ma daty — „wkrótce” to cała oś czasu, podana przez tę samą osobę, która udzieliła tej samej odpowiedzi w 2019 roku.

Tę funkcję należy traktować jako niezapowiedzianą, a nie opóźnioną. Tesla nie opublikowała dla niej żadnej specyfikacji: czy samochód hamuje, skręca w obrębie pasa, czy robi jedno i drugie; czy działa na podstawie tego, co kamery widzą w danej chwili, czy na podstawie zmapowanych lokalizacji zarejestrowanych przez inne auta; ani co się dzieje, gdy ominięcie dziury koliduje z utrzymaniem pasa ruchu.

Sprawdzianem wiarygodności są nieruchome przeszkody

Omijanie dziur to szczególny przypadek ogólnego problemu, a dorobek FSD w tym zakresie jest udokumentowany i niejednoznaczny. W sierpniu FSD v14.1 Lite przejechało po kłodzie z prędkością 32 mph, a inny samochód trzykrotnie przeoczył powalone drzewo. FSD wciąż wjeżdża też na przejazdy kolejowe mimo zakazu — na nagraniu zarejestrowanym na v14.3.7.

To duże, kontrastowe, nieruchome obiekty. Dziura jest mniejsza, mniej kontrastowa i często wypełniona wodą lub cieniem, przez co odczytywana jest jako płaska nawierzchnia. Stos oparty wyłącznie na wizji, który ma kłopot z drzewem leżącym w poprzek pasa, ma teraz rozpoznać 15-centymetrowe zagłębienie przy prędkości drogowej. To trudniejsza wersja zadania, nie łatwiejsza.

Dlaczego w Europie brzmi to inaczej

Jakość nawierzchni to realny koszt dla europejskich właścicieli i to oni płacą rachunek. Uszkodzenia od dziur w pierwszej kolejności dotykają felg i opon, a plany ochrony samej Tesli zmieniają ceny 1 października, przy czym ochrona felg i opon w wersji performance drożeje o 50%.

Dochodzi jeszcze jeden świeży niuans. Bazowy Model 3 w Europie właśnie zyskał 38 km oficjalnego zasięgu dzięki oponom o niskich oporach toczenia, a opony optymalizowane pod kątem efektywności zwykle nie są najbardziej odpornym wyborem w starciu z uszkodzeniami udarowymi. Samochód, który najbardziej skorzystałby na omijaniu dziur, to ten, który jeździ teraz na oponach najbardziej na dziury narażonych.

Musk w 2019 roku ujmował to w kategoriach żywotności opon i w takim odczytaniu funkcja celuje w realny, wymierny koszt po stronie właściciela. Oczekiwania powinna kształtować przepaść między obietnicą a informacjami o wydaniu: to deklaracja zamiaru z siedmioletnią historią za sobą, a nie funkcja z harmonogramem wdrożenia. Europejscy właściciele powinni planować wybór felg i ubezpieczenie pod drogi takie, jakie są.

Tesla nie opublikowała specyfikacji ani daty wydania funkcji omijania dziur. Ten artykuł relacjonuje wypowiedzi Elona Muska oraz pozycję w informacjach o wydaniu FSD v14, z których żadna nie stanowi potwierdzenia funkcji.