Polska stała się drugim europejskim krajem w ciągu tygodnia, który najwyraźniej nie zamierza skorzystać z krajowej ścieżki dla Full Self-Driving Tesli. Korespondencja opisana przez polski portal elektrowoz.pl 28 września 2026 r. pokazuje, że rozmowy się odbyły, nie przyniosły rezultatu oraz dlaczego.

O co Tesla wystąpiła i kiedy

14 kwietnia 2026 r. Tesla formalnie zwróciła się do Polski o uznanie tymczasowej zgody na podstawie art. 39, której holenderski RDW udzielił dla FSD (Supervised). Artykuł 39 to unijna ścieżka homologacji typu dla technologii, których nie obejmują jeszcze istniejące przepisy; jest to ten sam mechanizm, z którego Ford skorzystał dla BlueCruise. Zgoda wydana na jego podstawie jest tymczasowa i obowiązuje w państwie członkowskim, które ją wydało, dlatego Tesla działała kraj po kraju, aby została ona uznana również gdzie indziej.

W Polsce decyzja należałaby do Dyrektora Transportowego Dozoru Technicznego (TDT), organu technicznego dozoru transportowego. W wymianie korespondencji uczestniczył Artur Marciniszyn z wydziału homologacji pojazdów TDT. Stanowisko TDT jest proceduralne i jednoznaczne: producent nie złożył żadnych dokumentów, które umożliwiłyby podjęcie jakiejkolwiek decyzji.

Zastrzeżenia ujęte w dokumentacji

Ministerstwo transportu skonsultowało się z Instytutem Transportu Samochodowego (ITS), który stwierdził, że FSD nie testowano w polskich warunkach, i argumentował, że lokalne testy są konieczne, ponieważ warunki drogowe różnią się między krajami. Wskazano polskie skrzyżowania, ronda i zmienne zarządzanie ruchem jako elementy, z którymi system musiałby wykazać, że potrafi sobie poradzić.

W korespondencji pojawiły się trzy inne kwestie: modyfikacje pojazdów poruszających się po polskich drogach, możliwość zmuszania systemu przez kierowców do przekraczania ograniczeń prędkości oraz fakt, że FSD (Supervised) przestaje działać, gdy samochód przekroczy granicę i wyjedzie z państwa, które wydało zgodę.

Zastrzeżenie dotyczące przekraczania prędkości nie jest hipotetyczne. Brukselska organizacja non-profit ustaliła, że system przekraczał limit na 55% odcinków z ograniczeniem do 30 km/h podczas testu na dystansie 400 km, a Szwecja już zaapelowała do UE o odrzucenie nadzorowanego FSD, jeśli to zachowanie się nie zmieni.

Szczegół, który zdradza całą historię

Przedstawiciel Tesli powiedział, że FSD (Supervised) „nie było testowane w Polsce z przyczyn formalnych” i zaproponował zorganizowanie prezentacji systemu w Berlinie. Producent, który prosi regulatora o uznanie zgody, jednocześnie proponując, by regulator obserwował działanie systemu w innym kraju, najdobitniej pokazuje, jak daleko zaszedł ten proces.

Warto odnotować jeszcze jedno ograniczenie dla właścicieli: do FSD (Supervised) kwalifikowałyby się wyłącznie samochody homologowane po lipcu 2023 r., więc decyzja o uznaniu nie objęłaby całej polskiej floty Tesli, nawet gdyby została podjęta.

Co to oznacza dla krajowej ścieżki w Europie

Schemat jest już znajomy. Kilka dni temu irlandzki Departament Transportu stwierdził, że zgoda musi zostać wydana na poziomie UE, mimo że Tesla wskazywała Irlandię jako kolejny kraj. Holenderska zgoda, od której wszystko się zaczęło, została wydana dopiero po tym, jak Tesla naciskała na RDW, aby zachował w poufności swoją ocenę bezpieczeństwa.

To pozostawia głosowanie obejmujące cały blok jako rzeczywistą bramę, a ono zostało przesunięte najwcześniej na grudniowe posiedzenie TCMV. Odpowiedź Polski nie jest odrzuceniem FSD. To stwierdzenie, że Tesla nie złożyła jeszcze niczego, co Polska mogłaby odrzucić.