Porsche SE, spółka holdingowa kontrolująca Volkswagena, poinformowała 7 sierpnia o stracie netto w wysokości 2,2 mld euro za pierwsze półrocze 2026 roku — wobec zysku 300 mln euro w tym samym okresie rok wcześniej. Jej przewodniczący, Hans Dieter Pötsch, określił grupę Volkswagen jako stojącą na „historycznym rozdrożu” i naciskał na szybsze działania w sprawie kosztów i nadwyżki mocy produkcyjnych.
Kiedy właściciel większościowy mówi to publicznie, a nie na posiedzeniu za zamkniętymi drzwiami, jest to komunikat skierowany do zarządu.
Skąd wzięła się strata
Te 2,2 mld euro to niemal w całości pozycje bezgotówkowe. Głównym majątkiem Porsche SE są udziały w Volkswagen AG i Porsche AG, a jej wyniki są w dużej mierze lustrem ich wyników:
- około 3 mld euro odpisów wartości udziałów w Volkswagenie
- kolejne 200 mln euro odpisane na Porsche AG
- około 0,5 mld euro kosztów przejętych z wygaszania produkcji ID.4 w fabryce Volkswagena w Chattanooga w Stanach Zjednoczonych, która zakończyła się w połowie kwietnia 2026 roku
Odpisy to księgowe uznanie, że aktywo jest warte mniej, niż wskazywały księgi, a nie wypływ gotówki. Są jednak także formalnym, zbadanym przez audytora i opublikowanym przyznaniem, że holding nie wierzy już we własną wcześniejszą wycenę największego producenta samochodów w Europie.
Spór dotyczy tempa, nie kierunku
Nikt w Volkswagenie nie kwestionuje, że koszty muszą spaść. Koncern od blisko dwóch lat realizuje program restrukturyzacji obejmujący moce produkcyjne, zatrudnienie i wydatki na produkty, a przebiega on wolno, w atmosferze sporu i drogo — jak nieuchronnie dzieje się przy zmianie tej skali, dotyczącej niemieckich fabryk i IG Metall.
Wystąpienie Pötscha dotyczy zegara. Ostrzega on, że im dłużej odkłada się decyzje, tym większy staje się problem do rozwiązania — to stwierdzenie o kumulacji, a nie o strategii. Każdy kwartał zwłoki to kwartał kosztów stałych ponoszonych przy spadających wolumenach.
Presja nadchodzi z dwóch stron
Chiny przez dwie dekady były motorem zysków Volkswagena i już nim nie są. Chińskie marki przejęły tam udziały w tempie, które nie pozostawia realnej drogi powrotu do dawnych wolumenów, a koncern raczej się tam broni, niż rośnie.
Europa to nowszy problem. Ci sami chińscy producenci sprzedają dziś konkurencyjne produkty na rodzimym rynku Volkswagena — samo BYD zrównało się z europejskim udziałem Tesli w pierwszej połowie 2026 roku. Producent samochodów jest w stanie znieść utratę zagranicznego rynku wzrostu. Tracić udziały u siebie, gdy rynek zagraniczny już przepadł, jest trudniej.
Wzorzec, a nie odosobniony przypadek
To drugi raz w ciągu dwóch tygodni, gdy kierownictwo niemieckiego producenta mówi publicznie coś, co kiedyś padłoby wyłącznie za zamkniętymi drzwiami. Nowy prezes Porsche AG powiedział pracownikom, że firma nie przetrwa sama — to niezwykle bezpośrednia ocena jak na markę, której niezależność była kwestią wiary.
Co powinni z tego wynieść europejscy nabywcy samochodów elektrycznych
Praktyczne przełożenie dotyczy produktów. Przystępna cenowo oferta elektryczna Volkswagena — ID. Polo i mniejsze modele za nim — to odpowiedź koncernu na chińską konkurencję cenową, a wprowadza ją firma, której własny akcjonariusz nakazuje wydawać mniej. Te dwa fakty trzeba pogodzić w planie modelowym i to właśnie o tym pogodzeniu będzie w istocie następne posiedzenie zarządu.