15 września 2026 roku Einride i Lidl zaczęły kursować ciężarówką bez kabiny, bez kierowcy i w ogóle bez nikogo na pokładzie między centrum dystrybucyjnym a sklepem w Edermünde w Hesji, nieopodal Kassel. To pierwszy pojazd tego rodzaju dopuszczony do niemieckich dróg publicznych.

Samo dopuszczenie jest starsze niż ogłoszenie. Niemiecki Federalny Urząd Transportu Drogowego, czyli KBA, wydał zezwolenie 14 sierpnia 2026 roku, a obowiązuje ono co najmniej do 28 lutego 2027 roku.

Co faktycznie jeździ

Operator Einride, na zlecenie Lidl Germany
Lokalizacja Edermünde, Hesja
Trasa Centrum dystrybucyjne do pobliskiego sklepu Lidl
Pojazd Sztywny pod drugiej generacji Einride, bez kabiny
Ładowność 15 europalet
Maksymalna dopuszczalna prędkość 25 km/h
Poziom autonomii SAE Level 4, bez operatora bezpieczeństwa na pokładzie
Zezwolenie wydane 14 sierpnia 2026, ważne co najmniej do 28 lutego 2027

Einride i Lidl planują rozszerzyć trasę do objazdu z wieloma przystankami, a kolejne wdrożenia w spółkach Grupy Schwarz są przedmiotem rozmów.

Zgoda, której Waymo wciąż nie ma

Wymaga to sprostowania do materiału, który TeslAnt opublikował dzień wcześniej. W naszym tekście o tym, że Waymo chce 50 testowych robotaksówek w Berlinie, napisaliśmy, że KBA nigdy nikomu nie wydał licencji operacyjnej dla Level 4. W świetle dostępnych już dowodów KBA takie zezwolenie wydał — miesiąc wcześniej, przewoźnikowi towarowemu.

Rozróżnienie, które się broni, jest tym użytecznym. Niemiecka nowelizacja prawa o ruchu drogowym z 2021 roku stworzyła krajową ścieżkę zatwierdzania funkcji jazdy autonomicznej: zezwolenie operacyjne od KBA, zatwierdzenie wyznaczonego obszaru działania przez organ krajowy oraz nadzorcę technicznego zdolnego do zdalnej interwencji. Robotaksówka potrzebuje tego wszystkiego oraz licencji na przewóz osób w rozumieniu ustawy o transporcie pasażerskim. Przewóz palet już nie. Einride wyjechało na drogę pierwsze, bo towarowa strona tego samego prawa ma o jedną bramkę mniej, a nie dlatego, że jego technologia wyprzedziła Waymo.

Prezes Einride, Roozbeh Charli, przedstawił samo zatwierdzenie jako sedno sprawy: „Niemiecki proces zatwierdzania należy do najtrudniejszych na świecie, a uzyskanie dopuszczenia właśnie tam daje nam fundament do skalowania z pewnością siebie.”

Dlaczego dotyczy to właściciela Tesli

Ze względu na to, kim jest Einride. To ta sama firma, która zamówiła 500 ciężarówek Tesla Semi w sierpniu — największe publiczne zobowiązanie, jakie ktokolwiek podjął wobec tego pojazdu, przy czym ani jeden z tych Semi nie trafi do Europy. Podział jest więc teraz jawny: Einride jeździ swoimi Teslami w Ameryce, a bezzałogowymi ciężarówkami w Niemczech i te dwie połowy się nie stykają.

Pokazuje to również, dokąd naprawdę doszło europejskie zatwierdzanie autonomii. Oferta Tesli to tutaj wciąż FSD Supervised, funkcja wspomagania kierowcy, za którą odpowiada człowiek, uznana w sześciu państwach członkowskich i czekająca na głosowanie Komitetu Technicznego 6 października. Niemiecki regulator właśnie zatwierdził pojazd, w którym nie ma człowieka — do przewozu towarów, z prędkością pieszego, na jednej krótkiej trasie.

Czego to nie dowodzi

Brakuje tu niemal wszystkiego, co czyni autonomiczny transport ciężarowy interesującym komercyjnie. Ciężarówka jest ograniczona do 25 km/h. Kurs jest na tyle krótki, że InsideEVs oszacował go na mniej niż milę. To jeden pojazd, na jednej trasie, na podstawie zezwolenia wygasającego w lutym. Żadna z firm nie podała długości trasy, liczby dziennych kursów ani tego, jak obsadzony jest zdalny nadzór.

Dowodzi to natomiast, że w Niemczech da się dopiąć formalności. Do 15 września było to pytanie otwarte.