Należąca w 100% do państwa spółka energetyczna oferuje francuskim nabywcom zniżkę na chińskie samochody elektryczne, a minister odpowiedzialny za francuski przemysł poprosił ją, by tego zaprzestała.
EDF otworzył swoją powakacyjną ofertę na początku września 2026 roku partnerstwem obejmującym cztery modele BYD. Klienci indywidualni otrzymują €365 zniżki przy zakupie lub wynajmie długoterminowym modeli Dolphin Surf, Atto 2, Atto 3 Evo albo Sealion 7; klienci biznesowi dostają €555 na te same samochody. Te pieniądze nie pochodzą z budżetu marketingowego EDF. Pochodzą z systemu certificats d'économies d'énergie — mechanizmu, który dziś dźwiga większość francuskiej pomocy na zakup samochodu elektrycznego.
Jak naprawdę działa premia CEE
Odkąd 1 lipca 2025 roku wycofano bonus écologique, premia CEE jest głównym sterowanym przez państwo wsparciem przy zakupie lub leasingu nowego samochodu elektrycznego we Francji. Zobowiązuje ona dostawców energii do finansowania działań energooszczędnych proporcjonalnie do wolumenu sprzedawanej przez nich energii i jest duża: szacuje się, że w ramach systemu przepływa około 8 mld euro rocznie, ostatecznie odzyskiwanych poprzez rachunki klientów za energię.
Tę historię umożliwia sama konstrukcja systemu. Państwo ustala zasady, ale nie ustala kwot. Każdy dostawca energii podpisuje własne porozumienie z producentem samochodów lub siecią dealerską i to prywatne porozumienie decyduje o tym, co klient widzi w punkcie sprzedaży. EDF wybrał BYD. Inni dostawcy podpisali umowy z innymi markami, a kwoty różnią się o tysiące euro w zależności od tego, kto co podpisał.
Dopłata jest więc publiczna w swoim pochodzeniu, publiczna w obowiązku i prywatna w przydziale. Nikt w rządzie nie wybrał BYD i nikt w rządzie nie musiał tego robić.
Reakcja polityczna
Sébastien Martin, francuski minister delegowany do spraw przemysłu, miał poprosić EDF o zakończenie partnerstwa do końca roku, uzasadniając to tym, że „publiczne pieniądze Europejczyków muszą w pierwszej kolejności wspierać naszą bazę przemysłową i nasze miejsca pracy”. Poseł Sacha Houlié nazwał to porozumienie skandalicznym; senator Marie-Claire Carrère-Gée określiła je jako skandaliczne i nieodpowiedzialne.
Kłopotliwość tej sytuacji jest konkretna, a nie ogólna. Francja przez dwa lata budowała test kwalifikowalności zaprojektowany tak, by faworyzować samochody montowane blisko kraju — środowiskowy wskaźnik ADEME, który waży miejsce montażu, materiały, akumulator oraz dystans, jaki gotowy samochód pokonuje na rynek, obok pułapu cenowego €47 000 i limitu masy. Test ten był wówczas powszechnie odczytywany jako sposób na utrzymanie samochodów budowanych w Chinach poza francuskimi dopłatami bez wymieniania Chin z nazwy. Państwowy dostawca energii wykorzystał następnie pieniądze z tego samego systemu, by przecenić gamę chińskiej marki.
Co to oznacza dla kupującego Teslę
Tesla również funkcjonuje w tym systemie, i to na ostrzejszych warunkach, niż sugeruje ta dyskusja. Z francuskiej gamy Tesli wymogi kwalifikacyjne spełnia wyłącznie Model Y budowany w Berlinie; wersje powstające w Shanghai — już nie. Wskaźnik środowiskowy, który dziś stawia rząd w kłopotliwym położeniu w sprawie BYD, jest tym samym, który uczynił europejską fabrykę Tesli koniecznością handlową, a nie wyborem logistycznym.
Ma to również znaczenie komercyjne. Francja jest jednym z mocniejszych europejskich rynków Tesli — Model Y sprzedał się w sierpniu mniej więcej dwa razy lepiej niż Renault 5, gdy udział BEV w tym kraju osiągnął rekordowe 38%. Cztery przecenione modele BYD plasują się cenowo poniżej Modelu Y, a nie naprzeciw niego, więc bezpośrednia presja konkurencyjna spada na ten kraniec rynku, który zajmują Dacia Spring i Renault 5. To precedens jest tym, czemu Tesla powinna się przyglądać: jeśli odpowiedzią na ten spór będzie zaostrzenie tego, jakie samochody może obejmować porozumienie CEE, przepisy zostaną ponownie przekrojone wokół miejsca montażu, a to, jak bardzo Tesla jest na to pytanie narażona, rozstrzyga się w Berlinie i Shanghai, a nie w Paryżu.
TeslAnt opisywał odnogę tego samego systemu dotyczącą samochodów używanych, gdy Francja zaczęła wypłacać €337 na używany samochód elektryczny od września, z dołączonym testem kondycji akumulatora. Strona nowych samochodów doczekała się właśnie swojego pierwszego incydentu politycznego.