Szwedzki rzecznik do spraw reklamy, Reklamombudsmannen, orzekł 5 sierpnia 2026 roku, że reklama BYD narusza kodeks marketingowy ICC. Film pokazywał osobę na nartach holowaną z dużą prędkością za samochodem BYD Sealion 7 przez ośnieżony krajobraz — popis kaskaderski miał zademonstrować zimową przyczepność i stabilność auta.

Komisja uznała, że reklama narusza artykuły 1 i 21 kodeksu, które dotyczą odpowiedzialności społecznej i zawodowej oraz przedstawiania niebezpiecznych działań.

Co argumentował BYD i dlaczego to nie zadziałało

Obrona BYD była standardowa dla tego rodzaju skarg: sekwencję nakręcono w kontrolowanym środowisku testowym, z udziałem ludzi, którzy wiedzieli, co robią, a na ekranie pojawiał się drobny tekst, który to potwierdzał.

Komisji to nie przekonało, a jej uzasadnienie jest tą częścią, którą warto przeczytać. Demonstrowania zimowych możliwości samochodu przez holowanie za nim narciarza z dużą prędkością nie da się — w ocenie komisji — uzasadnić ani celami edukacyjnymi, ani interesem publicznym. Osobno wskazano także ścieżkę dźwiękową: zdaniem komisji muzyka wzmacniała nonszalancki stosunek do ryzyka, zamiast przedstawiać scenę jako profesjonalny popis kaskaderski.

To znajomy schemat w orzeczeniach organów samoregulacji w całej Europie. Ostrzeżenie traktuje się jako okoliczność łagodzącą, a nie jako linię obrony. Pytanie, które zadaje komisja, brzmi: co zwykły widz wynosi z filmu jako całości — a mały wiersz tekstu, konkurujący z muzyką i ujęciami holowanego narciarza, przegrywa tę rywalizację.

Co to orzeczenie faktycznie oznacza

Reklamombudsmannen to organ samoregulacji. Nie może nałożyć na BYD kary finansowej ani nakazać wycofania reklamy. Wydaje opublikowane rozstrzygnięcie stwierdzające, że marketing naruszył kodeks samej branży.

Na rynku nordyckim waży to więcej, niż sugerowałby brak sankcji. Orzeczenia są publikowane, prasa branżowa o nich pisze, a domy mediowe to śledzą. Zwykle kończy się tym, że reklama po cichu znika z anten.

Co to oznacza dla europejskiej ofensywy BYD

BYD jest w środku najbardziej agresywnej europejskiej ekspansji spośród wszystkich chińskich producentów samochodów. Marka po raz pierwszy zrównała się z europejskim udziałem rynkowym Tesli w pierwszej połowie 2026 roku i wchodzi w kolejne segmenty i przedziały cenowe na całym kontynencie — ostatnio ogłaszając ceny siedmiomiejscowego Ti7 na rynek UK.

Szybka ekspansja oznacza szybki marketing, a materiały przygotowane dla jednej kultury regulacyjnej nie zawsze przetrwają zderzenie z inną. Europa ma gęstą, budowaną kraj po kraju warstwę samoregulacji reklamy o naprawdę różnej wrażliwości: to, co na jednym rynku czyta się jako energiczny pokaz możliwości, na innym brzmi jak promowanie niebezpiecznych zachowań. Szwecja, z dużą populacją kierowców jeżdżących zimą i z długą tradycją zgody co do bezpieczeństwa ruchu drogowego, to dokładnie ten rynek, na którym popis z holowanym narciarzem miał największe szanse wywołać skargę.

Dla marki, która wciąż buduje zaufanie europejskich nabywców, kosztem nie jest samo orzeczenie. Jest nim bycie producentem, który musiał tłumaczyć, dlaczego nakręcił, jak ktoś jest ciągnięty za samochodem.