Dwie niezależne analizy kodu aplikacji mobilnej Tesli w wersji 4.60.0 przyniosły ten sam rezultat: ciągi znaków dotyczące funkcji, których Tesla nie zapowiedziała. Nic z tego nie działa, nic nie ma daty, a Tesla nie powiedziała o tym ani słowa. To, co następuje, jest kodem, a nie premierą.
Logowanie passkey
Najwyraźniejszym znaleziskiem jest obsługa passkey — kryptograficznego, powiązanego z urządzeniem uwierzytelniania przy użyciu Face ID, Touch ID lub klucza sprzętowego zamiast adresu e-mail i hasła.
W przypadku aplikacji do samochodu ma to większe znaczenie niż w większości aplikacji. Konto Tesla to nie tylko login; to również klucz, historia lokalizacji i metoda płatności. Hasła są najsłabszym ogniwem tego łańcucha, a passkey usuwa element, który można wyłudzić, użyć ponownie albo stracić przy cudzym wycieku danych. Tesla obsługuje już uwierzytelnianie dwuskładnikowe, ale 2FA wciąż nadbudowuje się nad hasłem. Passkey je zastępuje.
Europejskie dokumenty odbioru
Znalezisko o największym bezpośrednim znaczeniu dla tutejszych kupujących jest najmniej efektowne. Kod wskazuje na przebudowane dokumenty odbioru dla rynków europejskich — dokumentację VAT, umowy leasingowe specyficzne dla poszczególnych krajów i zlokalizowane formularze zgodności.
Każdy, kto odbierał samochód w Europie, wie, dlaczego trafia to do informacji o wydaniu aplikacji, a nie do przypisu. Papierologia przy przekazaniu różni się w zależności od kraju, a przepaść między w dużej mierze cyfrowym procesem Tesli a dwudziestoma kilkoma krajowymi systemami rejestracji i VAT to właśnie to miejsce, w którym przesuwają się terminy dostaw. To techniczna instalacja w tle — i to właśnie ona ostatnio zawodzi.
Zwroty po leasingu
Trzecia grupa ciągów znaków dotyczy obsługi zakończenia leasingu: zwolnień z opłaty lojalnościowej i rozliczeń finansowych przy zamknięciu umowy. W najprostszym odczytaniu Tesla chce, aby zwrot leasingowanego samochodu i rozpoczęcie kolejnej umowy odbywały się w aplikacji, z zachętą do pozostania przy marce.
Cybertruck Powershare, ponownie
Dekompilacja wykonana przez Drive Tesla wykazała też ciągi znaków opisujące podłączonego Cybertrucka utrzymywanego w stanie gotowości do momentu, w którym Powershare Gateway wykryje przerwę w dostawie prądu — wtedy pojazd i Powerwall wspólnie koordynują zasilanie domu.
Ta funkcja przekroczyła już trzy terminy — 2025 rok, połowę 2026 roku oraz termin na lato 2026, który mija bez podania nowej daty. Pojawienie się kodu w opublikowanej kompilacji zwykle oznacza, że premiera jest blisko, i uczciwie trzeba przyznać, że sygnał jest prawdziwy. Równie uczciwie trzeba przyznać, że właściciele czytali już ten konkretny sygnał wcześniej.
Cybertruck nie jest sprzedawany w Europie i nic w tej sprawie tego nie zmienia. Problem inżynieryjny leżący u podstaw — dwa urządzenia tworzące napięcie sieci negocjujące, które z nich przejmuje prowadzenie podczas awarii zasilania — jest dokładnie tym samym, który musi rozwiązać każdy produkt typu vehicle-to-home w Europie, więc sposób, w jaki Tesla sobie z nim poradzi, warto obserwować nawet z rynku, na którym tego pickupa kupić nie można.
Jaką wagę do tego przykładać
Bardzo niewielką, jeśli chodzi o terminy. Zdekompilowane ciągi znaków mówią, co zostało zbudowane na tyle daleko, by wymagać etykiety; nie mówią, co ostatecznie trafi do użytkowników, w jakiej formie ani kiedy. Funkcje leżały uśpione w kompilacjach aplikacji Tesli miesiącami, a niektóre nie pojawiły się nigdy. Drugi serwis, Basenor, skatalogował cztery ukryte funkcje w tej samej kompilacji 4.60.0 i nie wskazał konkretnie ciągów dotyczących Powershare — co jest przydatnym przypomnieniem, że dekompilacja jest interpretacją, a nie listą zmian.
Rozsądny wniosek jest węższy: trwają prace nad uwierzytelnianiem passkey i przebudowanymi europejskimi dokumentami odbioru, a ktoś w Tesli uznał, że to drugie warto zbudować specjalnie z myślą o tym kontynencie.