Tesla zmieniła kształt obudowy bocznej kamery kierunkowskazu w Cybertrucku, a powodem jest deszcz.
Główny inżynier Cybertrucka Wes Morrill opublikował informację o zmianie na platformie X 9 września 2026 roku. Stara obudowa była całkowicie zlicowana z gładkim, trójkątnym wgłębieniem w panelu nadwozia. Nowa wprowadza wyprofilowane żebra i ostrą pionową płetwę, które przekierowują przepływ powietrza — a wraz z nim wodę — z dala od obiektywu.
Płetwa zamiast pompy
Istotne jest to, czego to rozwiązanie pozwala uniknąć. Utrzymanie czystego obiektywu kamery zwykle czegoś wymaga: dyszy spryskiwacza, przewodu, pompy, sterownika i okablowania spinającego to wszystko razem. Tesla zamiast tego ukształtowała plastik tak, by pracę wykonywało powietrze opływające samochód.
Korzyść, którą wskazuje Morrill, polega na tym, że obudowa odprowadza deszczówkę i rozbryzgi z dala od obiektywu bez żadnych dodatkowych kosztów oraz bez pomp i okablowania, jakich wymagałby układ aktywny. Element pasywny nie może zawieść w taki sposób jak pompa i nie wymaga uzupełniania zbiornika płynu.
Dlaczego obudowa kamery zasługuje na osobny akapit
Tesla usunęła radar i czujniki ultradźwiękowe, czyniąc kamery całością systemu postrzegania samochodu. Obiektyw pokryty warstwą drogowego rozbryzgu to nie problem kosmetyczny — to pogorszona jakość działania czujnika, o czym samochód informuje, wyłączając funkcje. Każdy, kto jeździł Teslą przez mokrą europejską zimę, widział komunikat „cameras obscured” i stracił przez niego asystenta utrzymania pasa ruchu.
Boczne kierunkowskazy mają znaczenie szczególnie przy zmianie pasa ruchu i przy podglądzie martwego pola. Jeśli powierzchnię najbardziej narażoną na rozbryzgi spod kół da się utrzymać w czystości samą geometrią, to trwała odpowiedź na zarzut, którego oprogramowanie nie naprawi.
Zmiana, o której nikomu się nie mówi
To druga zmiana produkcyjna w Cybertrucku opisana w ciągu dwóch dni. W poniedziałek Morrill przedstawił samowzmacnialną osłonę aerodynamiczną z polipropylenu, opisaną w naszym materiale o nowej osłonie podwozia Cybertrucka, jako element szerszych działań mających uczynić pickupa tańszym w produkcji, bardziej niezawodnym i łatwiejszym w serwisowaniu.
Oba przypadki ilustrują metodę, którą Tesla stosuje w całej gamie: części zmieniają się wtedy, gdy są gotowe, a nie na granicy rocznika modelowego. Komponenty są modernizowane w miarę wyczerpywania się istniejących zapasów, co oznacza brak ogłoszenia, brak informacji prasowej i brak wyraźnej cezury.
Ma to praktyczną konsekwencję i jest to uczciwe zastrzeżenie w tej sprawie. Tesla nie opublikowała żadnego progu VIN ani zakresu tygodni produkcji dla nowej obudowy, więc właściciel nie jest w stanie stwierdzić z zewnątrz, z którą wersją jego pickup opuścił fabrykę — chyba że porówna panel ze zdjęciem. Tesla nie powiedziała też, czy nową obudowę można zamontować w starszych egzemplarzach — a to pytanie ważniejsze niż zwykle, bo w odróżnieniu od ukrytej osłony podwozia ta jest widoczna z chodnika.
Co to oznacza w Europie
Cybertruck nie jest sprzedawany w Unii Europejskiej i nic z tego tego nie zmienia. Tym, co się przenosi, jest podejście. Ta sama metoda ciągłych iteracji dała zmiany w Modelu Y produkowanym w Grünheide, a pasywna, bezkosztowa odpowiedź na zabrudzenia kamer to dokładnie ten rodzaj zmiany, który trafia do samochodów sprzedawanych u nas bez przypisanego mu numeru wersji.