Terafab, megafabryka chipów, której Tesla jest współwłaścicielem razem ze SpaceX, będzie zasilana przez nowo wybudowane elektrownie na gaz ziemny oraz przez to, co SpaceX nazywa bardzo dużymi farmami akumulatorów. Nie będzie zasilana fotowoltaiką Tesli. To zastanawiające, bo Tesla jest partnerem projektu i sprzedaje panele fotowoltaiczne, Powerwalle oraz Megapacki w skali sieciowej, zbudowane dokładnie pod takie obciążenia.
Projekt
Terafab to pierwszy etap wart 16,8 mld dolarów — mniej niż 25 mld, o których mówiło się w marcu — na działce w hrabstwie Grimes w Teksasie, około godziny drogi na północny zachód od Houston. Teren to dawna elektrownia węglowa, co oznacza, że przyłącze do sieci i woda chłodząca są już na miejscu.
Celem jest moc obliczeniowa: ponad terawat mocy obliczeniowej rocznie dla centrów danych SpaceX i xAI, a w przyszłości także chipy dla humanoidalnego robota Tesli Optimus i dla Cybercaba. TeslAnt pisał o potwierdzeniu lokalizacji w artykule o tym, jak Tesla i SpaceX potwierdziły hrabstwo Grimes.
Dlaczego nie fotowoltaika Tesli
Żadna z firm nie podała oficjalnego powodu, więc to, co następuje, jest wnioskiem, a nie potwierdzonym motywem.
Praktycznym argumentem za gazem są tempo i pewność dostaw. Fabryka tej wielkości potrzebuje ciągłej mocy na poziomie kilkuset megawatów, bez żadnej tolerancji na przerwy; fotowoltaika z magazynami energii w takiej skali i o takiej niezawodności to większa i wolniejsza inwestycja niż turbiny — zwłaszcza przy harmonogramie narzucanym przez popyt na moc obliczeniową dla AI.
Electrek wskazuje drugi czynnik: asymetrię własności. Musk ma około 20% Tesli, ale APR Energy należy do niego w całości — to firma produkująca turbiny gazowe, którą przejął w maju za ponad miliard dolarów, o czym wiadomo z dokumentów złożonych w Federalnej Komisji Handlu, a nie z oficjalnego komunikatu. APR eksploatuje flotę turbin gazowych i wysokoprężnych montowanych na naczepach o łącznej mocy ponad gigawata, czyli dokładnie taki sprzęt, jakiego wymaga szybka budowa fabryki. SpaceX osobno zapowiedziała, że w ciągu najbliższych trzech lat zamierza kupić turbiny gazowe za 2,8 mld dolarów.
Decyzja, która kieruje wydatki na energię z dala od firmy będącej częściowo własnością Muska w stronę firmy należącej do niego w całości, zasługuje więc co najmniej na wzmiankę. To nie dowód intencji, a argument inżynierski za turbinami broni się sam.
Element, który wiąże się z ryzykiem
Turbiny tej skali wymagają pozwoleń na emisje do powietrza. xAI zostało już pozwane za wykorzystywanie turbin na gaz ziemny bez pozwolenia na jednym z najbardziej zanieczyszczonych obszarów w Stanach Zjednoczonych, a ten proces jest wzorcem tego, co może przyciągnąć plan energetyczny Terafabu. Dla samego Terafabu nie opublikowano żadnych informacji o pozwoleniach ani emisjach, nie podano też harmonogramu budowy ani produkcji.
Dlaczego to ma znaczenie poza Teksasem i w Europie
Tesla Energy przekonuje klientów przemysłowych i operatorów centrów danych, że fotowoltaika z Megapackiem udźwignie poważne obciążenia. Najbardziej widoczny nowy projekt przemysłowy, z którym Tesla jest związana, wybrał inaczej. Niezależnie od tego, czy to właściwa decyzja inżynierska, jest to przypadek odniesienia, który zespół sprzedaży Tesla Energy musi teraz omijać — i który konkurencja będzie cytować.
Dla europejskich czytelników jest tu jeszcze węższy interes. Terafab ma być źródłem chipów dla Optimusa i Cybercaba, a harmonogramy obu produktów zależą od tego, czy zostanie zbudowany. Plan zasilania to jedno z pierwszych twardych zobowiązań, które sugeruje, że harmonogram jest optymalizowany pod tempo, a nie pod cokolwiek innego.