Shell Recharge wymienił sprzęt w 150 punktach szybkiego ładowania w ponad 40 niemieckich lokalizacjach — prace, jak podaje firma, zakończyły się do końca sierpnia 2026 roku. Co najmniej 50 kolejnych punktów ma otrzymać nowy sprzęt do końca roku, co doprowadzi program na 2026 rok do minimum 200 punktów.
Najciekawsze jest ujęcie tematu. „Kolejna faza elektromobilności nie rozstrzygnie się wyłącznie liczbą punktów ładowania, lecz ich niezawodnością w codziennym użytkowaniu” — powiedział Florian Glattes z Shell Mobility Germany, Austria and Switzerland.
To trafna diagnoza. Nie towarzyszą jej jednak żadne dowody.
Czego Shell nie powiedział
| Ujawnione | Nieujawnione |
|---|---|
| 150 zmodernizowanych punktów | moc nowego sprzętu w kW |
| ponad 40 lokalizacji | które systemy wymieniono |
| ≥50 kolejnych do końca roku | typy złączy, obsługa Plug and Charge |
| ~2400 punktów w Niemczech | zmiany w terminalach płatniczych |
| „wyższa stabilność techniczna” | dostępność przed modernizacją lub po niej, w jakiejkolwiek postaci |
W programie uzasadnianym wprost niezawodnością to właśnie brak choćby jednego wskaźnika dostępności jest istotą sprawy. Nie ma bazowego wskaźnika awaryjności, nie ma wyniku po modernizacji i nie ma definicji „wyższej stabilności technicznej”, którą nowy sprzęt ma rzekomo zapewniać. Kierowca nie jest w stanie wyczytać z tego komunikatu, czy stacja Shell, która zawiodła go w czerwcu, została już naprawiona.
Znaczenie ma także skala: 150 punktów to około 6% z mniej więcej 2400 niemieckich punktów ładowania Shella. Nawet przy 200 punktach w grudniu zdecydowana większość sieci pracuje na sprzęcie, na którym pracowała rok temu.
Dlaczego kierowca Tesli w Niemczech i tak powinien się tym zainteresować
Superchargery to nie cały obraz dla europejskiej Tesli i coraz częściej wcale nie mają nim być. Samochody Tesli ładują się w standardzie CCS w całej Europie, sieci zewnętrzne obsługują trasy i cele podróży, których nie pokrywa mapa Superchargerów, a ceny między nimi są dziś naprawdę konkurencyjne.
Niezawodność to obszar, w którym ładowanie u operatorów zewnętrznych wciąż przegrywa z Teslą, i jest to problem sprzętowo-programowy, a nie kwestia zasięgu sieci — nieudane uzgadnianie połączenia, martwe terminale płatnicze, sesje zatrzymujące się na 4 kW. Wymiana fizycznych urządzeń przez Shella w 40 lokalizacjach to dokładnie ten rodzaj mało efektownej pracy, która realnie rozwiązuje ten problem — i dlatego zasługuje na opisanie nawet bez dołączonych liczb.
Dzieje się to również w momencie, gdy sieć, która dotąd wygrywała w tej kategorii, zaczyna w niej tracić. Sieć Superchargerów Tesli spadła na czwarte miejsce w badaniu J.D. Power za 2026 rok, przegrywając na koszcie, a europejski rynek ładowania wciąż się konsoliduje — co 1 września pokazał podział skandynawskiego przedsięwzięcia autostradowego na trzy części. Operatorzy konkurujący tym, czy ładowarka działa, a nie tym, ile jej sztuk zainstalowali, to zdrowsza wersja tej rywalizacji.
Test jest prosty, a Shell go uniemożliwił: opublikować w przyszłym roku dane o dostępności i pozwolić kierowcom sprawdzić tę deklarację.