Amerykański sekretarz transportu Sean Duffy napisał 8 września 2026 r. do prezesa Forda Jima Farleya, że jego departament jest „głęboko zaniepokojony” tym, jak silnie Ford powiązał się z chińskimi dostawcami. List otwiera wyrażenie „głębokiego zaniepokojenia Departamentu Transportu USA (DOT) strategicznym kursem Ford Motor Company” i wskazuje palcem właśnie na to porozumienie, które utrzymuje w ruchu fabrykę akumulatorów Forda w Michigan.

Czemu list zarzuca nieprawidłowości

Sednem zarzutu jest licencja. Zakład Forda w Marshall w stanie Michigan produkuje ogniwa LFP w technologii licencjonowanej od CATL, chińskiej firmy dominującej w tej chemii. Duffy wymienia dwa kolejne powiązania: Geely, partnera Forda w hiszpańskiej spółce joint venture, oraz BYD — w zakresie komponentów hybrydowych.

Jego zastrzeżenia są dwojakie. Pierwsze dotyczy danych — chińskie prawo może zmusić firmy do udostępnienia państwu informacji zastrzeżonych i danych klientów, co DOT przedstawia jako zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. Drugie ma charakter przemysłowy: opieranie się na chińskiej produkcji kosztuje amerykańskie miejsca pracy, a „od ikonicznych amerykańskich firm, takich jak Ford, oczekuje się również, że będą wyprzedzać konkurencję innowacyjnością”, a nie dochodzić do linii produktowej drogą licencji.

Najostrzejsze zdanie dotyczy wiarygodności jako kontrahenta: „Kiedy firma celowo decyduje się pogłębiać zależności operacyjne od strategicznych konkurentów, przestaje być rzetelnym partnerem, jakiego wymagają amerykańska opinia publiczna i ten DOT”. Nie doniesiono o żadnym terminie ani formalnym żądaniu odpowiedzi.

Odpowiedź Forda

Ford odrzucił pismo bez ogródek, nazywając je „chybioną próbą zdobycia nagłówków” i twierdząc, że zawiera błędy faktograficzne. Merytoryczna linia obrony dotyczy konstrukcji prawnej: porozumienie z CATL to „ograniczona umowa licencyjna i serwisowa dotycząca technologii, a nie joint venture”. Ford zaprzecza też, że proponował opisane w liście ramy dla chińskich spółek joint venture na terytorium USA, i przypomina, że Biały Dom chwalił projekt w Marshall tydzień wcześniej.

Tesla wybrała inną konstrukcję

Tesla nie pojawia się ani w liście, ani w relacjach na jego temat. To właśnie jest interesujące, bo Tesla również produkuje ogniwa LFP w Stanach Zjednoczonych i również doszła do tego za pośrednictwem CATL.

Ford, Marshall MI Tesla, Nevada
Forma porozumienia Licencja na technologię plus usługi Zakup linii produkcyjnej na własność
Bieżąca rola CATL Licencjonowana własność intelektualna, umowa serwisowa Pomoc przy montażu; brak udziału w prowadzeniu linii
Produkcja Ogniwa do samochodów ~10 GWh/rok, początkowo Megapack i Powerwall
Status Produkuje Wczesna faza rozruchu, wg raportu Tesli dla SEC za I kw. 2026

Tesla kupiła maszyny i zatrzymała u siebie wszystko pozostałe. Doniesienia z czasu zawarcia umowy odczytywały to jako świadomy ruch, by trzymać się z dala dokładnie od tej kontroli, którą teraz przyjmuje na siebie Ford. Niezależnie od tego, czy taki był motyw, to właśnie na tej różnicy opiera się list: Duffy atakuje licencję, a nie obecność chińskich urządzeń w halach amerykańskich fabryk.

Europa ciągnie w drugą stronę

Waszyngton traktuje licencjonowanie chińskiej technologii jako obciążenie, które należy rozwiązać. Bruksela traktowała je jako cel — mechanizm, dzięki któremu europejskie firmy mogłyby zdobyć brakujące im kompetencje w produkcji ogniw, wpisywany jako warunek dotacji i dostępu do rynku.

Żadna ze stron nie dostała tego, czego chciała. Transport & Environment nie znalazła ani unijnych, ani krajowych wymogów transferu technologii faktycznie wpisanych do chińsko-europejskich partnerstw akumulatorowych, mimo znacznej pomocy publicznej, ani realnego transferu kompetencji w powiązaniach VW–Gotion i CATL–Stellantis. TeslAnt opisywał już, jak luźno wiążą takie warunki, w tym zwolnienia środowiskowe, które Węgry przyznały CATL i BYD.

Dlaczego powinno to interesować właściciela Tesli

Linia w Nevadzie jest przede wszystkim linią produktów energetycznych, a Tesla sprzedaje Megapack i Powerwall do Europy. Zwrot w amerykańskiej polityce, który czyni licencjonowaną chińską technologię ogniw politycznie toksyczną, podnosi wartość krajowych mocy produkcyjnych LFP nieobciążonych żadną licencją — a właśnie takie moce Tesla rozkręca.

Wyznacza to również wzorzec. Jeśli linia Waszyngtonu jest taka, że kupno urządzeń jest dopuszczalne, a licencjonowanie własności intelektualnej nie, to każdy producent samochodów, który chce mieć ogniwa LFP bez chińskiego partnera, ma teraz gotowy przykład dozwolonej konstrukcji — i jest to przykład Tesli.