Węgierski inspektorat bezpieczeństwa pracy tymczasowo zakazał prac w trzech obszarach budynku produkcji ogniw w fabryce baterii CATL w Debreczynie, po tym jak u dziewięciu pracowników wykryto podczas obowiązkowych badań profilaktycznych podwyższony poziom niklu.

Inspektorat komitatu Hajdú-Bihar podjął działania po tym, jak CATL Hungary Kft zgłosiła siedem przypadków 10 sierpnia i dwa kolejne 13 sierpnia. Przypadki ujawnił program biologicznego monitoringu narażenia obejmujący ponad 400 pracowników zakładu. Inspektorzy stwierdzili, że pracownikom nie zapewniono odpowiednich środków ochrony indywidualnej, i obecnie toczy się postępowanie w sprawie kary.

Co faktycznie zostało wstrzymane

Organ inspektorat bezpieczeństwa pracy komitatu Hajdú-Bihar
Zgłoszone przypadki 7 dnia 10 sierpnia, 2 dnia 13 sierpnia
Pracownicy objęci programem monitoringu ponad 400
Zawieszone obszary cięcie laserowe folii katodowych i anodowych, nawijanie folii elektrodowych, suszenie ogniw
Ustalenie nieodpowiednio zapewnione środki ochrony
Czas trwania do usunięcia stwierdzonych uchybień

Decyzja zatrzymuje trzy etapy procesu, a nie całą fabrykę. Związki niklu są wykorzystywane w materiale katodowym, a wszystkie trzy zawieszone etapy leżą po stronie elektrodowej wytwarzania ogniw — cięcie i nawijanie powlekanych folii, a następnie ich suszenie.

Zakład jeszcze nie produkuje ogniw

To szczegół, który nadaje nakazowi wstrzymania prac właściwe proporcje, i nie jest on dla CATL pochlebny. Debreczyn w ogóle nie rozpoczął produkcji ogniw. Montaż modułów ruszył w maju 2026 roku na linii o wydajności 5 GWh rocznie, a moduły te powstają z ogniw sprowadzanych z innych zakładów CATL. Firma zapowiadała, że produkcja ogniw ruszy w marcu lub kwietniu 2026 roku.

Dokumentacja pozwoleń z tych samych dwóch tygodni pokazuje, jak uważnie zakład jest obecnie obserwowany. 19 sierpnia władze odmówiły wydania pozwolenia na użytkowanie z powodu problemów z dokumentacją planu zagospodarowania terenu. 25 sierpnia zatwierdziły pierwszy etap rozbudowy.

Kto czeka na te ogniwa

Debreczyn zaprojektowano na 40 GWh rocznej zdolności produkcyjnej, z deklarowaną ambicją osiągnięcia 100 GWh. W kolejce stoi dwóch niemieckich producentów samochodów, a tylko jeden z nich wciąż czeka cierpliwie:

  • Mercedes-Benz bierze teraz baterie do swojego elektrycznego vana z Chin, a nie z Debreczyna.
  • BMW oczekuje ogniw z zakładu od 2027 roku i jak dotąd nie odczuwa skutków.

Co to oznacza dla europejskiego nabywcy Tesli

Tesla nie jest klientem Debreczyna i nic z tego nie opóźnia auta, które ktoś zamówił. Powód, by mimo to śledzić sprawę, ma charakter strukturalny.

CATL dostarcza około 40% akumulatorów do samochodów elektrycznych na świecie, w tym ogniwa LFP w dużej części Modeli 3 i Modeli Y. Debreczyn jest testem tego, czy chiński producent ogniw potrafi przenieść produkcję ogniw do Europy na dużą skalę, zamiast sprowadzać gotowe ogniwa — to samo pytanie wisi nad każdą obietnicą lokalizacji produkcji, w tym nad pilotażem baterii półprzewodnikowych CATL w 2027 roku.

Jak dotąd odpowiedź w Debreczynie brzmi: jeszcze nie. Zakład, który wiosną miał produkować ogniwa, późnym latem montuje moduły z ogniw importowanych, a jego budynek ogniw jest teraz częściowo objęty nakazem wstrzymania prac. Każdy miesiąc opóźnienia to kolejny miesiąc, w którym samochody elektryczne budowane w Europie, w tym produkcja Tesli w Berlinie, zależą od ogniw docierających drogą morską i obarczonych związanymi z tym kosztami oraz ryzykiem celnym.