Plan Tesli, by sprzedawać Semi w Europie, przeszedł od ogłoszeń o pracę do konkretnych nominacji. Po tym, jak w Niemczech pojawiły się pierwsze ogłoszenia sprzedaży Semi, firma rozszerzyła przygotowania handlowe na Francję: menedżerem rozwoju biznesu dla tej ciężarówki na rynku francuskim został Jean-William Dubal.

Ta rekrutacja to niewielki sygnał, który wiele mówi o kolejności działań. Tesla nie obsadza stanowisk handlowych na poziomie krajowym dla produktów, od których dostaw dzielą ją lata.

Co ta rola faktycznie obejmuje

Zakres obowiązków to nieefektowna praca u podstaw, która poprzedza każdy start ciężkiej ciężarówki:

  • Klienci flotowi — znalezienie i podpisanie umów z operatorami logistycznymi, którzy odbiorą pierwsze ciężarówki. Ciężkie samochody sprzedaje się flotami, a nie po jednej czy dwie sztuki.
  • Konfiguracje ciężarówek — dopasowanie układu napędowego i specyfikacji nadwozi do europejskich cykli pracy, które są krótsze i bardziej ograniczone masą niż amerykańskie trasy, z myślą o których projektowano Semi.
  • Infrastruktura ładowania — koordynowanie tego, gdzie muszą stanąć Megachargery, zanim klient będzie mógł ruszyć w trasę.

Właśnie ten ostatni punkt jest wiążącym ograniczeniem i Tesla obsadza go osobno. Firma szuka również szefa rozwoju biznesu dla ładowania komercyjnego w Europie Środkowej — stanowiska, które ma sens tylko wtedy, gdy lokalizacje Megacharger planuje się na całym kontynencie, a nie w jednej pilotażowej bazie.

Najpierw Niemcy, teraz Francja

Francja podąża w tej kolejności za Niemcami. Niemiecka aktywność Tesli wokół Semi wyprzedza resztę Europy: ogłoszenia sprzedażowe pojawiły się najpierw tam, a w okolicach Monachium powstaje obecność handlowa. Budowanie lokalnych zespołów sprzedaży w dużych węzłach transportowych — Monachium, teraz Francja — to schemat firmy, która przygotowuje się do skalowania segmentu, a nie do jego testowania.

Obraz infrastruktury ładowania stał się w tym samym czasie wyraźniejszy. W lipcu Tesla otworzyła swój pierwszy publiczny Megacharger o pełnej mocy 1.2 MW w Bloomington, wyznaczając specyfikację sprzętową, którą powtórzyłaby europejska sieć.

Dla europejskich flot terminy pozostają pytaniem otwartym

Czego Tesla nie zrobiła, to nie zobowiązała się do żadnej daty. Prace homologacyjne pod europejskie wymogi homologacji typu trwają, a doniesienia wskazywały na wejście na rynek już w 2026 roku — najnowsze ogłoszenia o pracę mówią jednak o celu na 2027 rok, co jest odczytem bardziej ostrożnym i bardziej prawdopodobnym. Elon Musk już wcześniej niejednokrotnie rzucał hasło Europy jako perspektywy na przyszły rok, po którym nie następował konkretny harmonogram.

Powodem tej ostrożności są europejskie przepisy. Limity masy, wymiary kabiny oraz zasady czasu pracy kierowców różnią się od praktyki północnoamerykańskiej na tyle, że Semi wymaga rzeczywistej adaptacji, a nie naklejki o zgodności. Tej pracy nie widać z zewnątrz i dlatego rekrutacja jest najbardziej wiarygodnym dostępnym wskaźnikiem postępu.

Sposób, w jaki ciężarówka wejdzie na rynek, ukształtują jeszcze dwa wątki. Tesla potwierdziła, że Full Self-Driving trafi do Semi, ale w kolejce za Cybercabem — europejskie floty nie powinny więc oczekiwać autonomii na starcie. Bezpieczeństwo platformy jest zaś teraz pod lupą po pierwszym znanym śmiertelnym wypadku Semi, w Nevadzie w czerwcu, który europejskie urzędy homologacyjne przeczytają bardzo uważnie.

Dla operatorów flot we Francji i w Niemczech praktyczny wniosek jest taki, że Tesla ma teraz na miejscu kogoś, z kim można rozmawiać. To naprawdę nowość i krok, który musi poprzedzić otwarcie księgi zamówień.