Cybercaby testowane w Austin zostały sfotografowane z własnym interfejsem pokładowym — i nie jest to ekran pasażera, który Tesla pokazywała publicznie. To widok operatora, a ujawnia on, jak Tesla ocenia swoje robotaksówki, zanim usunie z nich kierowcę bezpieczeństwa.

Interfejs wypatrzyli obserwatorzy śledzący flotę testową, nie udostępniła go Tesla, więc etykiety warto traktować jako dowód, a ich odczytanie jako wnioskowanie. Tesla nie skomentowała żadnego z tych elementów.

Co widać na ekranach

Element Co najprawdopodobniej robi
Podzielony ekran Controls Menu ustawień otwiera się na części ekranu, pozostawiając mapę widoczną powyżej
Sterowanie Rodeo Przyciski oznaczone Short Oops, Long Oops, Win i Voice Note oraz skrót do ustawień jazdy
Status „Roaming” Stan przejazdu dla jazdy bez potwierdzonego pasażera na pokładzie
Formularz oceny przejazdu Formularz internetowy z oceną w skali 10 gwiazdek i pytaniami tak/nie

Układ Controls na podzielonym ekranie to ten drobiazg, którego właściciele będą zazdrościć. W seryjnych Teslach panel ustawień zakrywa mapę; tutaj znajduje się pod wciąż widoczną mapą. To prosta poprawa interfejsu i nic nie wskazuje, czy trafi ona do samochodów klientów.

„Rodeo” to narzędzie oceny, a nie tryb jazdy

Panel Rodeo wygląda na narzędzie do zbierania opinii od pracowników jadących na pokładzie. Short Oops i Long Oops sugerują oznaczanie błędu według jego wagi — krótkiego zawahania kontra dłuższego błędu — natomiast Win oznacza sytuację, z którą samochód poradził sobie dobrze. Voice Note pozwala oceniającemu podyktować kontekst, zamiast wpisywać go przy 50 km/h.

Równolegle Tesla podobno korzysta z internetowego formularza oceny z 10-gwiazdkową skalą przejazdu i zestawem pytań tak/nie. Najbardziej wymowne z nich pyta, czy przejazd był akceptowalny dla samochodu bez nadzoru — czyli czy przejazd byłby w porządku, gdyby na miejscu kierowcy nikt nie siedział.

To pytanie jest właśnie sedno sprawy. Pokazuje, że Tesla ocenia obecne nadzorowane przejazdy według standardu, jaki musi spełnić, by ten nadzór zdjąć — przejazd po przejeździe, a nie czekając na jeden zbiorczy werdykt.

„Roaming” oznacza, że samochód nie przestaje jeździć

Status oznaczony jako Roaming opisuje Cybercaba w ruchu bez zamówionego pasażera. Najprostsze odczytanie to zmiana pozycji: zamiast parkować tam, gdzie wysadził pasażera, samochód przemieszcza się w kierunku gęściej zaludnionych obszarów, by skrócić czas do kolejnego odbioru.

Stoi przed tym każdy operator robotaksówek i jest to znany koszt tego modelu — puste kilometry zużywają energię i zwiększają zatłoczenie, nie przynosząc przychodu z przejazdu. Fakt, że Tesla nadała temu stanowi nazwę w produkcyjnym interfejsie, sugeruje, że to zaplanowane zachowanie, a nie eksperyment.

Interfejs dla pasażera pozostaje natomiast celowo ubogi: cel podróży, przewidywany czas dojazdu, mapa, multimedia i sterowanie dostępne dla pasażera, z ukrytymi ustawieniami pojazdu. To słuszna decyzja w przypadku samochodu, którym jeżdżą obcy ludzie.

Dlaczego europejski właściciel Tesli powinien się tym interesować

Nic z tego nie trafi do Europy szybko. FSD (Supervised) nadal nie jest zatwierdzony w UE, a publiczny debiut Cybercaba w Austin to wydarzenie amerykańskie, na amerykańskich drogach, gdzie samochody z łącznością Starlink już jeżdżą publicznie w ramach testów.

Tym, co się przenosi, są dowody dotyczące gotowości. Europejscy regulatorzy zostaną kiedyś poproszeni o przyjęcie własnej oceny Tesli, że jej samochody są bezpieczne bez nadzoru — a to pierwszy wgląd w narzędzie, które tę ocenę wytwarza: dziesięciogwiazdkowy formularz i pole wyboru „akceptowalne dla samochodów bez nadzoru”. Czy to zadowoli europejski organ homologacyjny, to zupełnie inne pytanie niż to, czy zadowala Teslę.