Niemiecki regulator sieci prowadzi jednocześnie dwie reformy, które razem rozstrzygają dwie kwestie, o które branża ładowania pyta od lat: ile hub ładowania o dużej mocy ma płacić za przyłącze do sieci i czy oddawanie energii z akumulatora samochodu kiedykolwiek będzie miało sens finansowy. 5 sierpnia 2026 roku Bundesnetzagentur opublikowała aktualny stan prac nad drugą z nich.

Żadna z reform nie jest zakończona. Obie są na tyle zaawansowane, by zmienić decyzje zakupowe.

Dwie reformy, dwa różne zadania

Reforma Pełna nazwa Co zmienia
AgNes Allgemeine Netzentgeltsystematik Strom Sposób konstruowania opłat sieciowych, w tym to, ile duże parki ładowania płacą za moc przyłączeniową
MiSpeL Marktintegration von Speichern und Ladepunkten Pomiary, rozgraniczenie i integracja rynkowa magazynów energii oraz punktów ładowania — techniczna podstawa dla V2G

AgNes: parki ładowania płacą za moc, którą zamawiają

Zgodnie z AgNes duże parki ładowania płaciłyby w większym stopniu według zamówionej mocy przyłączeniowej niż według energii, którą faktycznie pobierają.

Logika da się obronić. Hub, który rezerwuje kilka megawatów zapasu, a średnio wykorzystuje jego niewielką część, blokuje moc, którą operator sieci musi wybudować i na którą składają się wszyscy pozostali. Wycena rezerwacji zamiast przepływu energii przenosi ten koszt tam, gdzie podejmowana jest decyzja.

Druga strona medalu zasługuje na jasne nazwanie: to podnosi koszty stałe dokładnie tych lokalizacji o dużej mocy, do budowy których Europa się zobowiązała. Cele unijnego rozporządzenia AFIR wymagają mocy, którą można uzyskać tylko przy dużych przyłączach, a lokalizacje takie jak hub 400 kW należący do Plenitude pod Rostockiem istnieją, bo ktoś zarezerwował moc z wyprzedzeniem wobec popytu — a właśnie to sieć ładowania musi robić.

MiSpeL: element, na który czekało ładowanie dwukierunkowe

MiSpeL ustala wiążące przepisy szczegółowe dotyczące pomiarów, rozgraniczenia i integracji rynkowej magazynów energii oraz punktów ładowania, w tym mieszanego przypadku domowego akumulatora i samochodu zdolnego do pracy dwukierunkowej na tym samym przyłączu.

Znaczenie mają dwie zmiany. Po pierwsze, energia oddawana do sieci jest traktowana jak energia z magazynu, a nie jak nowe zużycie, więc przy wyprowadzaniu nie jest po raz drugi obciążana opłatami sieciowymi i daninami zależnymi od zużycia. Po drugie, i bardziej praktycznie, procedura zostaje uproszczona tak, że V2G nie wymaga już drugiego licznika energii ani indywidualnego postępowania dla każdej instalacji.

Podwójne obciążenie i biurokracja pomiarowa były dwoma powodami, dla których ładowanie dwukierunkowe pozostało w Niemczech projektem pilotażowym, a nie produktem. Oba znikają.

Nie czytaj tego jako czegoś już działającego

Projekt roboczy regulatora jest publiczny, a federalna przeszkoda prawna została usunięta, ale operatorzy sieci będą prawdopodobnie potrzebować od sześciu do dwunastu miesięcy na wdrożenie, więc rozwiązanie będzie wrastać w rynek stopniowo, a nie startować z konkretną datą.

Jeśli rozważasz teraz samochód lub wallbox z myślą o V2G, traktuj to jako funkcję, która pojawi się w trakcie twojego okresu użytkowania, a nie taką, która zwróci się już następnej zimy. Kupowanie dziś sprzętu pod taryfę, która jeszcze nie istnieje, to zakład, a nie oszczędność.

Co to oznacza dla właścicieli Tesli w Niemczech

Na razie mniej niż dla większości. Te przepisy nagradzają samochody, które już potrafią oddawać energię, a Model 3 czy Model Y w Europie nie może zasilać sieci niezależnie od tego, co mówi taryfa — bezpośrednimi beneficjentami są więc marki, które już dostarczają sprzęt dwukierunkowy.

Część dotycząca AgNes i tak dotrze do właścicieli Tesli, tylko pośrednio. Stacje Supercharger to duże przyłącza, a struktura opłat wyceniająca zarezerwowaną moc jest składnikiem kosztów dla każdego operatora budującego w Niemczech lokalizacje o dużej mocy — również dla Tesli.