Brytyjskie fabryki samochodów mają za sobą słabe półrocze — i płaskie. Nowe dane Society of Motor Manufacturers and Traders wskazują, że produkcja pojazdów w UK wyniosła w pierwszej połowie 2026 roku 385,979 samochodów osobowych i dostawczych, o 7.5% mniej niż w tym samym okresie rok wcześniej — jednak niemal całe to załamanie przypadło na pierwszy kwartał. Ostrzeżenie związku branżowego w istocie nie dotyczy jednak tej liczby. Dotyczy tego, co stanie się dalej z inwestycjami w pojazdy elektryczne.
Półrocze w liczbach
| Wskaźnik | H1 2026 | Zmiana rok do roku |
|---|---|---|
| Łączna liczba zbudowanych pojazdów | 385,979 | −7.5% |
| Zbudowane na eksport | 294,222 | −5.6% |
| Zbudowane na rynek UK | 91,757 | −13.2% |
| Produkcja samochodów zelektryfikowanych | ~4 na 10 zbudowanych samochodów | −8.6% |
Bardziej zachęcającą częścią komunikatu jest podział na kwartały. W drugim kwartale produkcja spadła zaledwie o 128 sztuk — czyli o 0.1% w ujęciu rocznym — ponieważ eksport się wzmocnił, a produkcja samochodów osobowych wróciła na minimalny plus. Po pierwszym kwartale, który ściągnął całe półrocze poniżej zera, wygląda to raczej na stabilizację niż na odbicie.
Słabość koncentruje się po stronie rynku krajowego. Produkcja na rynek UK spadła o 13.2%, czyli ponad dwa razy szybciej niż eksport, a modele zelektryfikowane należały do najmocniej dotkniętych: odpowiadały za około cztery na dziesięć samochodów zbudowanych w tym półroczu, ale ich produkcja była o 8.6% niższa niż rok wcześniej. Część tego wyjaśniają zmiany generacji modeli u kilku producentów, bo zakład przezbrajany pod nowy model elektryczny produkuje w tym czasie bardzo niewiele czegokolwiek.
Argumentacja SMMT
Stanowisko SMMT jest takie, że producenci wydają miliardy na technologie bezemisyjne, podczas gdy przepisy określające, co muszą sprzedać, wyprzedziły to, co klienci rzeczywiście kupują. Związek formułuje to bez ogródek: regulacja biegnąca przed popytem sprawia, że koszt sprzedaży w UK staje się nie do utrzymania, co z kolei podkopuje sens budowania tam samochodów w ogóle. Reforma ZEV Mandate — przepisów ustalających udział pojazdów bezemisyjnych, jaki każdy producent musi sprzedać w danym roku — to główne żądanie związku, obok działań w sprawie przemysłowych kosztów energii.
W towarzyszącym komentarzu kierownictwo związku ujęło to jeszcze ostrzej, wskazując łącznie Brexit, przepisy EU i ZEV Mandate jako powód, dla którego inwestycje w brytyjską produkcję samochodów nie następują. Producenci, według tej wykładni, wstrzymują zobowiązania wobec brytyjskich fabryk do czasu złagodzenia zasad sprzedaży pojazdów elektrycznych.
Co to znaczy dla reszty Europy
Dla europejskich nabywców pojazdów elektrycznych UK jest zarazem dużym rynkiem i bazą dostawczą, a spór, który się tam toczy, jest tym samym, który wychodzi na wierzch na całym kontynencie: producenci akceptują kierunek zmian, ale chcą złagodzenia rocznych celów i kar za ich niespełnienie. Prezes Renault Group przedstawił w tym tygodniu niemal identyczną argumentację, wzywając Europę do ograniczenia regulacji i wyznaczenia — jak to nazwał — realistycznych celów elektryfikacji.
Warto wprost wyłożyć kontrargument, bo SMMT go nie podnosi. Złagodzenie mandatu zmniejsza właśnie ten gwarantowany popyt, którym uzasadniano inwestycje w elektromobilność, a producentom, którzy już zbudowali moce dla samochodów elektrycznych, wolniejsze rozpędzanie się rynku wyraźnie nie służy. Nic w tych danych tego nie rozstrzyga; pokazują one tylko, że produkcja przestała spadać i że branża wykorzystuje ten moment, by przeforsować swoje postulaty.