Tesla Robotaxi, w której nikt nie siedział na miejscu kierowcy, przejechała na skrzyżowaniu w Austin przez rząd plastikowych słupków, a kolejność zdarzeń ma tu większe znaczenie niż same szkody.

Na nagraniu, które pojawiło się w poniedziałek, Model Y bez kierowcy zbliża się do wydzielonego, zamkniętego pasa ruchu, wykrywa słupki i zatrzymuje się. Potem podjeżdża o kilka centymetrów, zatrzymuje się ponownie i w końcu przepycha się przez cały rząd ze słyszalnym uderzeniem, a zamiast wycofać się, jedzie dalej przez wydzieloną powierzchnię. Użytkownicy Reddita dopasowali otoczenie do skrzyżowania w pobliżu budynku Texas Orthopedics w Austin; słupki są widoczne na zdjęciach Street View co najmniej od lutego 2024 roku.

Problemem nie było postrzeganie otoczenia

Samochód widział przeszkodę. Wielokrotnie się przed nią zatrzymywał. Zawiodła warstwa położona wyżej niż percepcja, czyli podejmowanie decyzji: Tesla nie korzysta ze szczegółowych, przygotowanych wcześniej map, na których opiera się Waymo, więc pojazd odtwarza układ drogi na bieżąco. Odczytał geometrię jako pas do skrętu w prawo, zdecydował się na niego, a potem nie miał już sposobu, by wycofać rozpoczęty manewr. W obliczu bariery, którą prawidłowo rozpoznał, jego odpowiedzią było przejechanie przez nią.

To właśnie ten tryb awarii warto obserwować w systemie, który wkrótce będzie woził pasażerów bez żadnych elementów sterowania, za które można by chwycić. Samochód, który nie potrafi wycofać się z własnego błędu, potrzebuje gdzieś w pętli człowieka, a z nagrania nie wynika jasno, czy w sytuację zaangażowany był operator zdalny.

Na tle tego, co Tesla mówiła inwestorom

22 lipca 2026 Wiceprezes Tesli ds. AI mówi inwestorom, że program robotaxi przejechał „ponad 380,000 mil w trybie robotaxi bez nadzoru” przy „zerowej liczbie znaczących incydentów”, i nazywa ten bilans „nieskazitelnym”
lipiec 2026 Zdalny operator Tesli wjeżdża Robotaxi w pniak w Houston, wyprowadzając pojazd z ulicy bez przejazdu
czerwiec 2026 Electrek liczy 14 samochodów jeżdżących bez opiekuna bezpieczeństwa na wszystkich rynkach, wobec szczytowych około 25
17 sierpnia 2026 Pojawia się nagranie ze słupkami

Liczba 380,000 mil to ta sama, którą Tesla przywoływała, gdy w lipcu rozszerzyła usługę na Tampę i Orlando. Firma nigdy nie twierdziła, że nic się nie dzieje; twierdziła, że nie dzieje się nic znaczącego. Pojazd z pustym fotelem kierowcy, który w centrum miasta demoluje zabezpieczenie pasa ruchu, jest rozsądnym testem tego, gdzie leży ta granica — a Tesla nie opublikowała definicji incydentu, która pozwoliłaby komukolwiek sprawdzić to niezależnie.

Dlaczego to teraz dotyczy Europy

Dwa powody i żaden z nich nie jest złośliwą satysfakcją.

Pierwszy to termin. Tesli zostały dni do premiery Cybercaba w Austin — dwuosobowego pojazdu bez kierownicy i bez pedałów. Każdy tryb awarii, który dziś kończy się przejęciem kontroli przez opiekuna bezpieczeństwa albo cofnięciem samochodu pod zdalnym nadzorem, w takim pojeździe musi rozwiązać oprogramowanie, bo nie ma tam nic, co można przejąć.

Drugi to regulacje. Europejskie dopuszczenie FSD Supervised — wersji, która nadal ma kierowcę — rozstrzyga się kraj po kraju, a akta, które czytają krajowe urzędy, powstają dokładnie z takiego materiału: jak system zachowuje się, gdy jego własny plan jest błędny. Nagranie samochodu, który decyduje się przepchnąć przez barierę, przed którą wcześniej się zatrzymał, nie jest w tym procesie błędem zaokrąglenia. To jest argument.