Gubernator Florydy Ron DeSantis przejechał się 11 sierpnia 2026 r. Teslą Cybercab na stanowym torze testowym zbudowanym dokładnie do tego rodzaju prób – i wysiadł z niego z pochwałą. W przypadku pojazdu bez kierownicy i bez pedałów przejażdżka urzędującego gubernatora nie jest tak naprawdę chwytem reklamowym. To regulator, który sam prowadzi pokaz produktu.

Co wydarzyło się na SunTrax

Przejazd odbył się na SunTrax, obiekcie o powierzchni 775 akrów w Auburndale, który Floryda zbudowała, by testować pojazdy autonomiczne i skomunikowane, zanim wyjadą na drogi publiczne. Ma owal o długości 2,25 mili i potrafi odtworzyć prędkości autostradowe, deszcz, przejścia dla pieszych, wzniesienia i zatłoczone otoczenie miejskie. DeSantis nazwał go „jedynym szybkim torem testowym dla pojazdów autonomicznych w Stanach Zjednoczonych”.

Tesla nie puściła złotego Cybercaba bez elementów sterowania na czyste okrążenie. Przepuściła go przez scenariusz awarii i zagrożeń, które DeSantis następnie sam wyliczył: samochód „skutecznie poradził sobie ze wszystkimi zagrożeniami — dzieckiem wybiegającym na jezdnię, wypadkiem z policją wstrzymującą ruch, Modelem S, który zajechał nam drogę, i tak dalej. Imponujące!”

Jego opis wnętrza był bardziej rzeczowy i bardziej użyteczny: „Wsiadasz i po prostu siedzisz. Masz ekran. Nie ma kierownicy, nie ma pedałów.” Podobnie zastrzeżenie, które dołączył do całego przedsięwzięcia: „Nie chcesz siedzieć w pojeździe autonomicznym, który wjeżdża z tobą do rowu.”

Dlaczego miejsce znaczy więcej niż pochwała

Floryda jest pod tym względem najbardziej liberalnym stanem USA. Statute 316.85 nie wymaga licencjonowanego kierowcy w pełni autonomicznym pojeździe, a taki pojazd może poruszać się po drogach publicznych niezależnie od tego, czy ktoś w nim siedzi. To właśnie do tego kształtu prawa zaprojektowano Cybercaba i dlatego usługa robotaxi Tesli oparta na Modelu Y dotarła w lipcu do Miami, a dwa tygodnie później doszły Orlando i Tampa. Na SunTrax testują również Waymo i Beep.

Historia nie polega więc na tym, że politykowi spodobał się samochód. Polega na tym, że Cybercab w wersji produkcyjnej przechodzi testy z zainscenizowanymi awariami w obiekcie należącym do stanu – w jedynym stanie, w którym samochód bez elementów sterowania może już wozić pasażerów bez walki o zezwolenie – podczas gdy Tesli zezwolenie na robotaxi w Nevadzie wróciło z limitem dziesięciu pojazdów.

Co Tesla najwyraźniej ocenia

Niezależnie od tego pewien właściciel sfotografował w tym tygodniu ekran Cybercaba podczas testów na drogach i opublikował formularz oceny, który wypełniają testerzy w samochodzie. Widoczne pytanie brzmi „Ten przejazd jest akceptowalny dla samochodów bez nadzoru”, obok znajduje się dziesięciostopniowa skala, a nad nią obraz z kamer na żywo.

Jedno zdjęcie to obserwacja, a nie ujawnienie, i Tesla nic na ten temat nie opublikowała. Ale sformułowanie odpowiada temu, co musi zbierać firma budująca uzasadnienie dla startu bez nadzoru — werdykt dla każdego przejazdu, w skali całej floty. To ten sam problem dowodowy, na który Zoox postanowił odpowiedzieć opublikowanym uzasadnieniem bezpieczeństwa.

Co to zmienia dla europejskich właścicieli

Bezpośrednio nic i o to właśnie chodzi. Cybercab nie ma europejskiej daty premiery, nie ma homologacji typu UE i nigdzie we Wspólnocie nie ma odpowiednika florydzkiej ustawy: samochód zbudowany bez kierownicy nie ma prostej drogi na europejskie drogi, a przewozy pasażerskie bez kierowcy są dopuszczane kraj po kraju, a nie na poziomie całego kontynentu. TeslAnt pisał już o tym, ile ta luka kosztuje – Waymo i Pony.ai rezerwują europejskie miasta, podczas gdy Tesla czeka na homologację FSD.

Pożyteczne jest czytanie porównawcze. W sierpniu 2026 r. Floryda pozwoliła Tesli zaprezentować gubernatorowi robotaxi bez elementów sterowania na stanowym torze. Europejscy właściciele w tym samym miesiącu przechodzą przez nadzorowany okres próbny FSD. Tych dwóch harmonogramów nie dzieli sprzęt.