Hamburger Energiewerke Mobil, mobilnościowe ramię miejskiej spółki energetycznej, zaczęło instalować coś, czego Niemcy mają bardzo niewiele: publiczne ładowarki DC, które celowo nie są szybkie. Dwie już działają – przy Paul-Sorge-Straße w Niendorfie oraz przy Grünebergstraße – a 13 kolejnych lokalizacji jest w fazie planowania lub budowy. Sprzętem jest Alpitronic Hypercharger 50 z dwoma złączami na jednostkę i mocą DC do 50 kW.

Najciekawsza nie jest jednak moc. Jest nią cena. Według NDR ładowanie przy tych stacjach kosztuje za kWh dokładnie tyle samo co ładowanie AC w tej samej sieci – co dla każdego, kto nie ma własnego podjazdu, po cichu czyni je najlepszą ofertą ładowania publicznego w Hamburgu.

Co naprawdę oznacza „Low-DC”

Publiczne ładowanie w Europie przypomina sztangę. Na jednym końcu przyuliczne ładowanie AC mocą 11 lub 22 kW: tanie i powolne. Na drugim ładowanie dużej mocy, 150–400 kW: szybkie, drogie i skupione przy autostradach oraz parkach handlowych. Low-DC to brakujący środek – prąd stały, ale o mocy 50, a nie 300 kW.

Przyuliczne ładowanie AC Low-DC HPC
Typowa moc 11–22 kW do 50 kW 150–400 kW
Przyłącze sieciowe Lekkie Umiarkowane Ciężkie, często wymaga wzmocnienia
Typowa lokalizacja Krawężnik na osiedlu Gęsta zabudowa, punkty zainteresowania Autostrady, handel
Zależność od ładowarki pokładowej Tak Nie Nie

Ten ostatni wiersz waży więcej niż liczba z nagłówka. Prędkość ładowania AC ogranicza ładowarka pokładowa samochodu, a nie słupek – auto z limitem 11 kW dostanie ze stacji 22 kW tylko 11 kW. Prąd stały omija ładowarkę pokładową całkowicie, więc jednostka 50 kW dostarcza niemal każdemu autu blisko 50 kW. Dla samochodów o słabym ładowaniu AC Low-DC nie jest zatem skromnym zyskiem wobec słupka 22 kW; może oznaczać czterokrotnie wyższą moc ładowania.

Dlaczego miejska energetyka wybiera 50 kW zamiast 300

HEnW Mobil tłumaczy to lokalizacją. Gęsto zabudowane kwartały miejskie i „punkty zainteresowania” – gdzie ludzie parkują na godzinę czy dwie, a nie na całą noc albo na dziesięć minut – to dokładnie te miejsca, w których AC jest zbyt wolne, by było użyteczne, a HPC nie da się zainstalować. Jednostka 50 kW wymaga od lokalnej sieci znacznie mniej, więc może stanąć tam, gdzie kabel już leży, bez rozbudowy stacji transformatorowej i bez lat, które się z nią wiążą.

Kosztownym ograniczeniem ładowania w mieście rzadko bywa sama ładowarka; są nim przyłącze sieciowe i roboty ziemne. Low-DC oddaje szczytową moc w zamian za możliwość faktycznego powstania.

Co to oznacza dla kierowców i dla innych europejskich miast

Właścicielom aut Tesla szybki koniec skali pokrywa już sieć Supercharger, więc liczy się porównanie z przykrawężnikowym ładowaniem AC – a tam 50 kW z DC w cenie AC jest po prostu lepszym rozwiązaniem dla samochodów Model 3 czy Model Y, doładowywanych przy okazji miejskich sprawunków.

Szerszym sygnałem jest decyzja cenowa. Operatorzy zwykle pobierają dopłatę za DC, bo sprzęt i przyłącze kosztują więcej. Hamburg z niej zrezygnował – i może sobie na to pozwolić właśnie dlatego, że jest spółką miejską, a nie siecią komercyjną. Czy komercyjne sieci w Europie pójdą tym śladem, pozostaje pytaniem otwartym; blokady przedautoryzacyjne, przez które ładowanie wygląda drożej, niż jest w rzeczywistości przypominają, że cena z cennika i kwota, która trafia na kartę, to dwie różne rzeczy.

Hamburg celuje w ponad 2800 punktów ładowania do połowy 2027 roku, zmierzając do około 10 000 w 2030 roku. Twierdzi, że jest mniej więcej w połowie drogi.