Samsung SDI poinformował 11 sierpnia, że przejmie należący do General Motors pakiet 49,99% udziałów w Synergy Cells — bateryjnej spółce joint venture, którą obie firmy powołały w 2024 roku, by zbudować fabrykę ogniw za 3,5 mld dolarów w New Carlisle w stanie Indiana. Po zamknięciu transakcji teren o powierzchni 680 akrów stanie się pierwszą w pełni własną fabryką baterii Samsunga SDI w Ameryce Północnej. Żadna ze spółek nie ujawniła ceny zakupu ani terminu finalizacji.
Podawany powód jest po obu stronach ten sam i nie ma charakteru technicznego: popyt na samochody elektryczne w Stanach Zjednoczonych rósł wolniej, niż zakładano przy wymiarowaniu przedsięwzięcia. Samsung SDI wskazał na zmianę perspektyw rynkowych i wolniejszy od oczekiwanego wzrost.
Co powstało i czym się stanie
Fabrykę zapowiadano z roczną zdolnością 27 GWh, ponad 1600 miejscami pracy i startem produkcji wielkoseryjnej w 2027 roku. GM wyłożył dotąd na ten zakład około 300 mln dolarów. Efektem tych pieniędzy jest gotowy budynek bez żadnego wyposażenia produkcyjnego w środku — projekt wstrzymano, zanim trafiły do niego maszyny.
Plan Samsunga SDI zmienia raczej asortyment niż adres. Obok ogniw samochodowych firma zamierza dodać linię systemów magazynowania energii i skierować zakład ku popytowi na magazyny sieciowe i komercyjne, który w USA rośnie znacznie szybciej niż popyt na elektryczne auta osobowe. Wpół ukończoną fabrykę ogniw dużo łatwiej przestawić na inny produkt niż porzucić, a magazyny stacjonarne to oczywiste miejsce dla mocy, o którą samochody jeszcze się nie upominają.
Inwestorzy nie byli jednomyślnie zadowoleni. Akcje Samsunga SDI spadły po tej informacji o 4,5%, co jest rozsądną reakcją na wzięcie na siebie 100% ryzyka projektu na rynku, który właśnie rozczarował jego pierwotnego sponsora.
Schemat GM, a nie jednorazowy przypadek
To już drugi raz, gdy GM oddaje planowaną fabrykę baterii swojemu partnerowi. Wcześniej sprzedał udziały w innym zakładzie firmie LG Energy Solution, a w swoich programach elektrycznych dokonał odpisów na około 11 mld dolarów. Koncern nie wychodzi z elektromobilności, ale wyraźnie uznał, że posiadanie własnej produkcji ogniw to nie jest miejsce dla jego kapitału.
To realny strategiczny rozłam w branży. Tesla, BYD i CATL traktują produkcję ogniw jako coś, co trzeba kontrolować. GM zbliża się do starszego modelu: kupować ogniwa, budować samochody.
Dlaczego fabryka w Indianie ma znaczenie w Europie
Nic z tego nie zmienia tego, ile zapłaci europejski nabywca ani jak długo poczeka. Sygnał dotyczy tego, kto ostatecznie będzie właścicielem zachodnich mocy produkcyjnych ogniw.
Europejskie projekty ogniwowe zderzają się z tą samą arytmetyką — z krzywą popytu, która pojawiła się później i płaściej, niż zakładały biznesplany, co opisała ocena europejskiego przemysłu bateryjnego przygotowana przez Deloitte. Gdy producent samochodów się wycofuje, moce nie znikają; przechodzą do azjatyckiego wytwórcy ogniw, który już wie, jak je prowadzić. Fabryki i tak powstają. Pytanie, na które odpowiada transakcja w Indianie, brzmi: czyje nazwisko widnieje na drzwiach — a odpowiedź wciąż wraca ta sama.