Jeden z największych rywali Tesli na amerykańskim rynku ładowania uznał, że najszybszym sposobem na konkurowanie z siecią Superchargerów jest jej kupienie. EVgo podpisała umowę na uruchomienie Superchargerów Tesla V4 pod własną marką — budowanych przez Teslę, serwisowanych przez Teslę i należących do EVgo.
Na czym naprawdę polega umowa
Umowa działa w ramach programu Tesli Supercharger for Business, który pozwala podmiotowi zewnętrznemu być właścicielem sprzętu do ładowania, który Tesla buduje i którym nadal zarządza. Podział obowiązków jest na tyle nietypowy, że warto powiedzieć o nim wprost:
- EVgo jest właścicielem ładowarek i odpowiada za relacje z właścicielami lokalizacji, przyłącza energetyczne oraz ceny.
- Tesla buduje, obsługuje i serwisuje sam sprzęt.
- Stacje będą oznaczone marką EVgo i pojawią się w nawigacji pokładowej Tesli.
EVgo opisuje to jako jedno z największych wdrożeń Superchargerów przeprowadzonych w USA przez firmę spoza Tesli. Instalacje rozpoczną się tej jesieni, a pierwsze stacje mają zacząć działać w drugiej połowie 2026 roku.
Sprzęt to pełna specyfikacja V4
To nie są jednostki o obniżonej mocy. Superchargery V4, które instaluje EVgo, mają moc do 500 kW przy architekturze obsługującej do 1 000 woltów oraz długie kable stanowisk V4, dzięki którym z punktów ładowania mogą korzystać także auta z gniazdem umieszczonym inaczej niż w Tesli.
| Supercharger V4 | Specyfikacja |
|---|---|
| Moc szczytowa | Do 500 kW |
| Architektura | Do 1 000 V |
| Złącze | Natywne NACS (SAE J3400) |
| Obsługa aut innych marek | Zintegrowana przejściówka z NACS na CCS1 (Magic Dock) |
Wbudowany Magic Dock ma znaczenie dla sieci takiej jak EVgo, ponieważ jej klienci jeżdżą zarówno autami z NACS, jak i z CCS1. Rozwiązuje problem przejściówki przy samym stanowisku, zamiast zostawiać go kierowcy. Jeśli alfabet złączy brzmi obco, nasz przewodnik po wtyczkach do ładowania według regionu wyjaśnia, czym jest każdy standard i gdzie obowiązuje, a omówienie generacji Superchargerów pokazuje, czym V4 różni się od poprzedników.
Co to oznacza — i czego nie oznacza — dla Europy
Powiedzmy wyraźnie, jaki jest zakres: to wdrożenie w USA i nic z tego, co ogłoszono, nie zmienia w Europie ani jednego stanowiska ładowania. Europejscy kierowcy nie powinni spodziewać się na kontynencie Superchargerów z marką EVgo.
Tym, co podróżuje, jest model biznesowy. Tesla spędziła dwa lata na przekształcaniu sieci Superchargerów z przywileju właścicieli Tesli w infrastrukturę, którą sprzedaje innym — najpierw otwierając stanowiska dla innych marek, teraz sprzedając sprzęt i obsługę konkurencyjnej sieci. Rywal, który mógł kupić komercyjne ładowarki DC u kilkunastu dostawców, uznał zamiast tego, że szafy Tesli i jej wyniki dostępności są warte oddania relacji operacyjnej. To ocena konkurencyjna, którą europejscy operatorzy punktów ładowania przeczytają bardzo uważnie.
Zbiega się to również z własną ofensywą komercyjną Tesli po tej stronie Atlantyku, gdzie firma buduje obecność Semi i Megacharging we Francji i w Niemczech. Ograniczeniem Europy nigdy tak naprawdę nie była gotowość Tesli do budowania — cele AFIR są już realizowane niemal wszędzie. Chodzi o to, czy podmioty zewnętrzne chcą, by Tesla obsługiwała sprzęt w ich lokalizacjach. W USA jeden z największych właśnie się zgodził.