European Transport Safety Council (ETSC) — z siedzibą w Brukseli organizacja parasolowa zrzeszająca krajowe organizacje bezpieczeństwa ruchu drogowego w Europie — poprosiła rządy niemal wszystkich państw członkowskich EU, by zwolniły tempo, zanim zatwierdzą system Tesla Full Self-Driving (Supervised). W pismach wysłanych 12 czerwca 2026 r. do ministrów transportu w całej Unii ETSC wezwała ich, by „poszukali odpowiedzi i dowodów na kilka kluczowych pytań związanych z bezpieczeństwem FSD (Supervised)”, zanim zdecydują, czy przyjąć tymczasowe europejskie zatwierdzenie systemu dla własnych dróg.

Interwencja przypada w środku szybko postępującej fali zatwierdzeń. Holandia jako pierwsza dopuściła FSD (Supervised), w kwietniu, a w ślad za nią poszły Litwa, Estonia, Dania i Belgia — pięć krajów w niespełna dwa miesiące. Rada celowo zaadresowała swoje pismo do rządów, które jeszcze nie przyjęły zatwierdzenia, pomijając tę piątkę, która już to zrobiła.

Jak jedno zatwierdzenie może rozprzestrzenić się na cały kontynent

Powód, dla którego garstka krajowych decyzji ma znaczenie dla całej Europy, tkwi w mechanizmie zatwierdzania. Holenderski organ drogowy RDW przyznał FSD (Supervised) tymczasową homologację typu EU 10 kwietnia 2026 r. Zgodnie z przepisami EU to tymczasowe zatwierdzenie można przekształcić w środek obowiązujący w całej Unii za pośrednictwem Komitetu Technicznego ds. Pojazdów Silnikowych (TCMV) — komitetu krajowych ekspertów, który może w praktyce zalegalizować system na całym jednolitym rynku.

Najostrzejsza krytyka ETSC wymierzona jest właśnie w ten proces. Rada opisuje TCMV jako organ obradujący za zamkniętymi drzwiami, niezapewniający „żadnej formalnej drogi dostępu dla społeczeństwa obywatelskiego, ekspertów ds. bezpieczeństwa ruchu drogowego ani nikogo innego”, i ostrzega, że niewybieralny komitet mógłby uczynić jazdę bez trzymania rąk na kierownicy w mieście europejską normą bez żadnej publicznej debaty. Ta uwaga nasiliła się w ostatnich dniach: jak donosił TeslAnt, śledztwo agencji Reuters wykazało, że Tesla przekazała europejskim regulatorom wprowadzające w błąd dane o bezpieczeństwie FSD w trakcie starań o zatwierdzenie.

Argument dotyczący bezpieczeństwa, który przedstawia rada

Sednem argumentacji rady jest dobrze udokumentowany problem częściowej automatyzacji: kierowcy mają trudności z nadzorowaniem systemu, który w większości działa samodzielnie. „Im bardziej zaawansowany wydaje się system wspomagający jazdę, tym gorzej kierowcy radzą sobie z jego nadzorowaniem”, napisała ETSC, nazywając ludzi „notorycznie nieprzystosowanymi” do biernego monitorowania. Kamery monitorujące kierowcę w samochodzie, dodała, „mogą złagodzić ten efekt, ale nie potrafią go wyeliminować” — a TeslAnt opisał niedawno, jak łatwo można oszukać kamerę kabinową Tesli.

Czego tak naprawdę chce ETSC

Co ważne, rada nie wzywa do zakazu. Chce, by Komisja Europejska zwołała otwarte, publiczne dyskusje na temat szerszego wdrażania systemów wspomagania kierowcy (DCAS) — kategorii regulacyjnej, do której należy FSD — i wstrzymała się z wszelkimi wiążącymi aktami wykonawczymi do czasu zakończenia tej debaty. Przesłanie brzmi: wstrzymać się i zweryfikować, a nie zakazać.

Co to oznacza dla europejskich właścicieli

Dla kierowców w krajach, które wciąż rozważają decyzję — w tym w Niemczech i Czechach, których ministerstwa publicznie zasygnalizowały ostrożność — pismo zwiększa prawdopodobieństwo wolniejszego i bardziej warunkowego wdrożenia. Nie odwraca ono pięciu już przyznanych zatwierdzeń, a właściciele na tych rynkach zachowują funkcję, którą mają. Stawia jednak centralne pytanie na nadchodzące miesiące: czy przejście Europy do jazdy bez trzymania rąk na kierownicy ma opierać się na niezależnie zweryfikowanych dowodach, czy na własnych danych producenta?