Najdziwniejszy patent Tesli — układ laserów pulsacyjnych, który zamiast wycierania odparowuje zanieczyszczenia z szyby — wraca. Amerykański Urząd Patentów i Znaków Towarowych przyznał Tesli patent wydzielony zatytułowany Pulsed laser cleaning of debris accumulated on glass articles in vehicles and photovoltaic assemblies w dniu 31 marca 2026 r., a w tym tygodniu temat ponownie obiegł media.

Patent wydzielony nie jest nowym wynalazkiem. Pierwotna koncepcja sięga zgłoszenia Tesli z 2019 roku. USPTO wydał w 2020 roku restriction requirement, w którym poinformował Teslę, że jej jedno zgłoszenie w rzeczywistości zastrzega kilka odrębnych wynalazków i firma musi podzielić akta. Tesla prowadziła wyodrębnione zastrzeżenia osobno — to właśnie ten dokument został przyznany w marcu.

Główna idea pozostaje taka sama jak w 2019 roku: zastąpić gumowe pióra wycieraczek skupionymi impulsami laserowymi, które odparowują brud dokładnie tam, gdzie się znajduje. Ciekawe jest natomiast to, co Tesla dopisała jako kolejne powierzchnie docelowe.

Co faktycznie obejmuje patent

Powierzchnia docelowa Dlaczego ma to znaczenie
Przednia szyba Zastępuje pióro gumowe, którego nierówne zużycie już teraz wytykają właściciele Tesli
Reflektory i lampy tylne Strumień świetlny pozostaje stały w trudnych warunkach
Lusterka boczne Widoczność przy kontroli martwego pola
Klosze kierunkowskazów i lamp obrysowych Pozostają jasne w błocie i śniegu
Obiektywy kamer dla Autopilota i FSD Kamera, która nie widzi, nie może prowadzić — to zastrzeżenie istotne dla FSD
Szkło fotowoltaiczne Ta sama fizyka dla paneli słonecznych, gdzie straty z powodu pyłu to realne pieniądze

Dwa ostatnie wiersze są powodem, dla którego patent znaczy więcej niż zabawny nagłówek. Stos asystentów jazdy Tesli opiera się wyłącznie na kamerach. W przeciwieństwie do większości konkurentów Tesle nie mają dedykowanego czujnika deszczu — wykorzystują te same kamery przednie oraz modele uczenia maszynowego do wykrywania opadów. Jeśli na którymś z tych obiektywów osiądzie kropla ptasiego odchodu, zaschnięte błoto lub odprysk owada, samochód traci czujnik, którego nie da się przywrócić, dopóki ktoś nie wyczyści go ręcznie. Laserowy czyścik mierzący bezpośrednio w obiektyw zlikwidowałby jeden z najbardziej oczywistych fizycznych słabych punktów architektury FSD.

Dlaczego teraz i czego wciąż brakuje

Żadna Tesla jeżdżąca dziś po drogach nie ma tego systemu. Patent nie zobowiązuje Tesli do wdrożenia go w konkretnym pojeździe ani w określonym terminie, a przyznania wydzielone często kończą jako defensywna papierologia, a nie zapowiedź premiery. W 2024 roku Tesla złożyła równolegle patenty na magnetyczną wycieraczkę szyby przedniej, która zastąpiłaby konwencjonalny silnik i ramię — to ostrożniejsza droga do tego samego celu.

Praktyczne przeszkody są realne. Przepisy o bezpieczeństwie oczu klasy 1 ograniczają, jak silny może być laser skierowany w przód w poruszającym się pojeździe. Zarządzanie ciepłem na przezroczystej szklanej powierzchni nie jest trywialne. A zastąpienie pióra wycieraczki za 20 dolarów modułem laserowym pcha koszty serwisu w złą stronę dla samochodu z segmentu masowego.

Dlaczego ma to znaczenie dla europejskich właścicieli

Dla europejskich nabywców patent na razie pozostaje głównie ciekawostką. Kwestia prawna — czy zamocowany na pojeździe czyścik laserowy w ogóle może uzyskać homologację typu zgodnie z przepisami UNECE — nie została przetestowana. O żadnym sprzedawanym w UE modelu Tesli nawet w plotkach nie mówi się, że rezygnuje z fizycznych wycieraczek w najbliższym liftingu, a europejski reżim homologacyjny traktuje wszystko, co dotyczy zewnętrznego źródła światła, jako odrębny problem certyfikacji.

Istnieje jeden pośredni aspekt, który dotyczy właścicieli z UE. FSD (Supervised) został zatwierdzony w Netherlands 10 kwietnia 2026 r. i jest wdrażany w pozostałych krajach UE w ramach wzajemnego uznawania. Niezawodność kamer przednich jest dziś regulowaną cechą samochodu, a nie tylko niedogodnością dla użytkownika. Czyścik laserowy celujący jednoznacznie w te obiektywy adresowałby rzeczywisty tryb awarii, na który zwracali uwagę europejscy testerzy w niderlandzkich testach na mokrej nawierzchni.

Co sygnalizuje patent: Tesla nadal — pięć lat później — wydaje budżet IP na ten pomysł i w sposób wyraźny ujmuje go teraz jako problem czyszczenia czujników, a nie wycieraczek.